W homilii wygłoszonej przy jednym z ołtarzy w czasie procesji Bożego Ciała abp Galbas wskazywał wczoraj na publiczny charakter wyznawania wiary. Podkreślił, że nonsensem są twierdzenia, wedle których wiara należy jedynie do sfery prywatnej i może być wyznawana wyłącznie w domu czy kościele.

- „Gdyby tak miało być, Kościół nigdy nie wyszedłby z Wieczernika, a dzisiaj na ziemi nie byłoby ani jednego człowieka wierzącego w Chrystusa”

- zauważył.

- „To,  w co wierzę wpływa przecież na moje myślenie, na moje poglądym na nasze wybory. Duchowość chrześcijańska jest wcielona, to znaczy, że nie jest oderwana od rzeczywistości, od ziemi. Naszym, chrześcijan obowiązkiem, jest wpływać na tę ziemię i przeobrażać ją, czyniąc ją coraz bardziej ludzką i coraz bardziej Bożą. O tym wszystkim przypomina papież Leon w swej pierwszej encyklice Magnifica humanitas”

- dodał.

Zaapelował wobec tego do wiernych, by po wyjściu z kościoła nie zakładali „jakiejś czapki-niewidki”.

- „(…) a przeciwnie: dajmy się rozpoznać jako uczniowie-misjonarze, jako prawdziwi bracia i prawdziwe siostry Chrystusa. Nie ograniczajmy procesji eucharystycznej tylko do jednego dnia w roku, ale niech Chrystus codziennie, a szczególnie w każdą niedzielę wychodzi z naszych świątyń w  milionach procesji. Niech – zamiast w złocistej monstrancji – będzie widziany w naszym życiu”

- zachęcał.

Hierarcha podkreślał również, że obowiązkiem katolików jest pokazywanie zsekularyzowanemu światu, w czym błądzi.

- „Gdybyśmy milczeli wobec zamachów na wiarę, moralność, społeczeństwo, w imię świętego spokoju i powszechnego keep smiling bylibyśmy burzycielami jedności, a nie jej budowniczymi”

- stwierdził.

- „Taki sprzeciw musi dziś dotyczyć na przykład prób faktycznego, lub prawnego przedefiniowania małżeństwa, co jest sprzeczne nie tylko z prawem naturalnym i Bożym, ale i z polską Konstytucją. Sprzeciw musi dotyczyć także tych wszystkich sytuacji, w których wierzący rodzice nie mają żadnej możliwości wpływania na to, w jaki sposób szkoła, na której utrzymanie łożą swoimi podatkami, wychowuje ich dzieci”

- dodał.

Zaznaczył, że trzeba przy tym okazywać wszystkim, również błądzącym, miłość i kierować się zasadą: „zło dobrem zwyciężaj”.