Do wstrząsającej zbrodni doszło w lipcu ub. roku. Prof. Przemysław Jeziorski, polski ekonomista wykładający na Uniwersytecie Berkeley w USA zginął po tym, jak w środku dnia, na przedmieściach Aten oddano w jego stronę pięć strzałów. Został raniony w klatkę piersiową i szyję. W sprawie zatrzymano pięć osób, w tym byłą żonę ofiary. Nadia M. została oskarżona o podżeganie do zabójstwa byłego męża. Strzelać miał jej 35-letni partner.
Proces miał rozpocząć się we wrześniu, ale w czwartek 4 czerwca Nadia M. odebrała sobie życie w łazience żeńskiego aresztu Korydallos.
- „Zrozumiała, co zrobiła i co ją czeka, że nie uda jej się wywinąć. W kwietniu czy maju zebrała się rada sędziów, która decydowała o jej dalszym areszcie. Myślała, że ją wypuszczą, ale tak się nie stało, więc wiedziała, dokąd to zmierza, że czeka ją co najmniej 15–20 lat w więzieniu”
- mówi w rozmowie z „Faktem” pan Robert, przyjaciel ofiary.
Przed targnięciem się na swoje życie kobieta zostawiła list pożegnalnych, który skierowała do swoich dzieci. Jak donoszą greckie media, miała w nim stwierdzić, że jest z nich dumna i prosić, by jej nie zapomniały.
