„Chwilę potrwa zanim dotrze do mnie, co zrobiłam. Nie ukrywam, że na razie jestem smutna i troszkę zawiedziona tym, jak zagrałam, ale naprawdę Mirra była dla mnie dzisiaj zbyt dobra” – powiedziała Chwalińska po meczu.
Dodała, że Rosjanka lepiej poradziła sobie z warunkami panującymi na korcie.
Polska, dla której występ w finale to gigantyczny sukces i wstęp do wielkiej kariery, podziękowała kibicom za wsparcie.
„Nie wiem, co zrobiłam, że tak się stało. Chyba jednak na to nie zasługuję, ale naprawdę bardzo dziękuję. Czułam tą miłość i dziękuję, że mogłam dzielić się z wami tymi emocjami. Mam nadzieję, że to nie jest mój ostatni taki turniej” – powiedziała.
Maja Chwalińska, pomimo przegranego finału, awansowała aż o 93 pozycje w rankingu WTA. Dodatkowo świetny występ na paryskich kortach przysporzył jej wielu fanów w Polsce, co zdecydowanie przełoży się również na zainteresowanie sponsorów.
Na drodze do finału Roland Garros tenisistka musiała walczyć z problemami zdrowotnymi, a także z brakiem sponsora, co niejednokrotnie utrudniało jej rywalizację w turniejach międzynarodowych.
Chwalińska udowodniła jednak, że ciężką pracą, wiarą w siebie i gotowością do wyrzeczeń można wejść na sam szczyt. Finalistce serdecznie gratulujemy i trzymamy za nią mocno kciuki!
