W jego wpisie na Facebooku czytamy:

„Zważywszy, że tylko dwa kraje wysłały swoich żołnierzy na front, można powiedzieć, że jest ona proporcjonalnie krwawsza od tamtej wojny. W latach 1914 - 1918 zginęło 10 milionów ludzi, ale wojna zaangażowała wszystkie kontynenty i większość krajów. Od 24 lutego 2022 roku w wojnie  rosyjsko - ukraińskiej zginęło 1 400 000 Moskali i prawdopodobnie milion Ukraińców”.

Wyraził też nadzieję, że przegrana Rosji naruszy konstrukcję tego imperium i być może zapoczątkuje całkowity jego upadek:

„Dla imperium rosyjskiego wstrząsem była klęska w wojnie krymskiej w połowie XIX wieku. Próbą odwrócenia procesów rozkładu zapoczątkowanych przez tę klęskę, było uwolnienie chłopów i kurs na modernizację. Jak niewiele te zabiegi przyniosły świadczy haniebna klęska w wojnie z Japonią, pogardzanym dotąd, bo azjatyckim krajem. Jeszcze raz Ordzie Moskiewskiej udało się uniknąć rozpadu. Rewolucję 1905 roku stłumiono i wdrożono kolejne reformy. One też niewiele dały. Podczas I Wojny Światowej Rosja była najmniej pewnym i najsłabszym ogniwem Ententy. Jeszcze przed końcem wojny imperium upadło. Próbą jego uratowania, a nawet rozszerzenia, tym razem pod innym sztandarem, były czasy sowieckie. Kosztem dziesiątków milionów ofiar przedłużyły życie potwora o 70 lat. Weryfikacji przechwałek o wielkiej potędze militarnej dokonała wojna w Afganistanie. Przegrana przez ZSRR. Moskowia okrojona do granic RFSRR, także nie ma nic do zaoferowania światu, oprócz wojny, kłamstwa i destrukcji”.

Autor zauważa, że Rosja przez wieki żyła z podbojów i „[…] pasożytowania na zniewolonych narodach”, a teraz wygląda na to, że trafiła wreszcie na barierę nie do pokonania. Zaznaczył, że jeśli tylko Zachód nie zdradzi Ukrainy, czeka nas „[…] piękne widowisko rozpadu i zaniknięcia Ordy Moskiewskiej”, który to twór – pisze Bartnik – przed sześciuset laty „[…] wypełzł z mokszańskich gnijących bagien, na nieszczęście i hańbę ludzkości”.