Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, w związku z przypadającą w przyszłym tygodniu 35. rocznicą podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie do kraju wrócą m.in. słynny pierścień Zygmunta I Starego, najstarszy zachowany zapis średniowiecznego hymnu „Gaude Mater Polonia” oraz rękopisy dzienników Stefana Żeromskiego.

Największe emocje budzi odzyskanie pierścienia należącego do króla Zygmunta I Starego. To jeden z najcenniejszych zabytków polskiego złotnictwa renesansowego. Wykonany z litego złota klejnot zdobi okazały diament o tablicowym szlifie. We wrześniu 1939 roku został zrabowany przez Niemców wraz z innymi precjozami przechowywanymi w tzw. szkatule królewskiej.

Po latach poszukiwań zabytek odnaleziono w 2007 roku w muzeum biżuterii w niemieckim Pforzheim. Dopiero wieloletnie negocjacje, ekspertyzy i działania dyplomatyczne doprowadziły do decyzji o jego zwrocie Polsce.

Do kraju wróci także jeden z najcenniejszych zabytków polskiego średniowiecza – najstarszy zachowany zapis hymnu „Gaude Mater Polonia”. Rękopis został zrabowany z Biblioteki Seminaryjnej w Płocku i przez lata znajdował się w zbiorach Biblioteki Państwowej w Berlinie.

Trzecim odzyskanym skarbem będą rękopisy dzienników Stefana Żeromskiego. Dokumenty te mają ogromne znaczenie dla historyków literatury i badaczy twórczości autora „Przedwiośnia”.

Eksperci przypominają jednak, że zwrot kilku cennych obiektów nie zmienia faktu, iż Polska pozostaje jednym z największych poszkodowanych państw II wojny światowej pod względem strat kulturowych. Według danych Ministerstwa Kultury podczas niemieckiej okupacji zrabowano lub zniszczono setki tysięcy dzieł sztuki, książek, archiwaliów i zabytków. Tysiące z nich nadal pozostają poza granicami kraju, a los wielu do dziś nie jest znany.

Powrót kilku bezcennych zabytków nie zmienia również faktu, że między Warszawą a Berlinem nadal nierozwiązana pozostaje kwestia odpowiedzialności Niemiec za straty poniesione przez Polskę podczas II wojny światowej. W 2022 roku polski rząd przedstawił raport przygotowany pod kierunkiem Arkadiusza Mularczyka, który oszacował wartość strat wojennych poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckiej agresji i okupacji na ponad 6,2 biliona złotych.

Raport obejmuje nie tylko straty materialne, ale również zniszczenie infrastruktury, dorobku kulturowego, przemysłu oraz ogromne straty ludzkie. Strona polska wielokrotnie wskazywała, że dokument ten stanowi podstawę do rozpoczęcia rozmów na temat form zadośćuczynienia za skutki niemieckiej okupacji.

Rząd Niemiec konsekwentnie odrzuca jednak możliwość wypłaty reparacji, utrzymując stanowisko, że sprawa została zamknięta pod względem prawnym. Do tej pory Berlin nie podjął negocjacji dotyczących roszczeń przedstawionych w raporcie. Krytycy niemieckiego stanowiska zwracają uwagę, że mimo licznych deklaracji o odpowiedzialności historycznej nie doszło do przełomu ani w kwestii reparacji, ani pełnego rozliczenia wszystkich skutków wojny.

Równolegle nierozwiązana pozostaje także kwestia pomocy dla żyjących jeszcze ofiar III Rzeszy. Jak przypominają media, podczas wcześniejszych polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych podnoszono temat świadczeń dla osób, które przeżyły niemiecką okupację. Dwa lata temu szacowano, że mogłyby one objąć około 50 tysięcy osób. Od tego czasu znaczna część potencjalnych beneficjentów zmarła.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz deklarował wcześniej, że osobiście zaangażuje się w poszukiwanie rozwiązania tej kwestii. Dotychczas jednak nie przedstawiono żadnych możliwości rozstrzygnięć.

Powrót pierścienia Jagiellonów, średniowiecznego rękopisu i dzienników Żeromskiego mógłby być ważnym wydarzeniem dla polskiej kultury i pamięci historycznej, gdyby nie skala tego, co nie zostało rozliczone – czego Niemcy unikają, można powiedzieć – z prusacką konsekwencją. Z naleciałościami mentalnymi katów III Rzeszy.

Zenon Witkowski