Inicjatorem wydarzenia jest pochodzący z Polski proboszcz, ks. Jan Soroka, który przekonuje, że Kościół powinien być miejscem spotkania ludzi także w mniej oczywisty sposób. „Wiara zna nie tylko ciszę i zadumę, lecz także lekkość i radość życia” – podkreśla duchowny. W jego ocenie nawet tak nietypowa forma jak silent disco może stać się przestrzenią doświadczenia wspólnoty.

Jak zaznacza ks. Soroka, wydarzenie nie ma charakteru profanacyjnego, lecz symboliczny i duszpasterski. „Również silent disco może na swój sposób pokazać, że wiara nie oznacza tylko ciszy i zadumy, lecz także lekkość i radość życia” – mówi, wskazując, że współczesny człowiek często poszukuje nowych form przeżywania wspólnoty. Dodaje przy tym: „Tam, gdzie ludzie wspólnie się śmieją, tańczą i są dla siebie nawzajem, tam Kościół staje się odczuwalny”.

Organizatorzy wydarzenia podkreślają, że jego miejsce – cmentarz Zentralfriedhof – nie jest przypadkowe. To jedna z największych nekropolii Europy, będąca nie tylko przestrzenią pamięci, ale także kultury i refleksji nad życiem i śmiercią. „Życie na cmentarzu przekracza wszelkie granice i pokazuje nam, że po śmierci życie trwa dalej, jesteśmy powołani do życia wiecznego” – zaznacza duchowny.

Pomysł wzbudza jednak kontrowersje wśród części wiernych i komentatorów, którzy pytają o granice dopuszczalnych form aktywności w przestrzeni sakralnej. Zwolennicy inicjatywy argumentują z kolei, że Kościół w Europie Zachodniej stoi przed wyzwaniem dotarcia do nowych pokoleń, a tego typu wydarzenia mogą być próbą przełamania dystansu wobec instytucji religijnych.