Jak opisuje serwis Fakt.pl, strażak, który zarabiał ok. 7,8 tys. zł netto, po przejściu na emeryturę otrzymuje już ponad 11 tys. zł. „Wszystko przez jeden zapis w prawie, który pozwala na sztuczne pompowanie ostatniej pensji”. Kluczowy mechanizm polega na tym, że wysokość emerytury mundurowej liczona jest od ostatniego uposażenia, a nie – jak w systemie powszechnym – od całej kariery zawodowej.

Opisany przypadek pokazuje, jak działa praktyka tzw. „awansów na pożegnanie”. Strażak, tuż przed odejściem ze służby, otrzymał znaczący awans i dodatki finansowe, które podniosły podstawę wyliczenia świadczenia, mimo że „na nowym stanowisku faktycznie nie przepracował ani dnia”.

Eksperci zwracają uwagę, że mechanizm ten jest w pełni legalny, ale jego konsekwencje budzą poważne wątpliwości. Dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej ocenił wprost: „Ten zapis jest wykorzystywany do gigantycznego zwiększania emerytur, za które płacą inni obywatele”. Z kolei dr Łukasz Wacławik z AGH tłumaczy, że przełożeni często godzą się na takie rozwiązania, ponieważ nie obciąża ono bezpośrednio ich budżetów, a koszt przenoszony jest na cały system.

Różnice między systemem mundurowym a powszechnym są znaczące. Funkcjonariusze, którzy rozpoczęli służbę przed 2013 rokiem, mogą przejść na emeryturę znacznie wcześniej, a ich świadczenie sięga nawet 75 proc. ostatniego wynagrodzenia. W systemie ZUS sytuacja wygląda zupełnie inaczej – wysokość emerytury zależy od składek odprowadzanych przez całe życie zawodowe, co zwykle oznacza znacznie niższe świadczenia.

Według danych przytoczonych przez resort spraw wewnętrznych, średnia emerytura mundurowa wynosiła w 2025 roku około 6,9 tys. zł brutto. Jednak brak jest szczegółowych informacji o najwyższych świadczeniach oraz skali „awansów na końcówce kariery” dodatkowo podsyca kontrowersje.

W tle pojawia się szersza dyskusja o sprawiedliwości systemu. Jeden z czytelników, cytowany przez media, wskazał kontrast między emeryturą swojej matki – po 45 latach pracy – a świadczeniami mundurowych, które bywają znacznie wyższe mimo krótszego stażu. To porównanie trafia w sedno problemu: rosnącego napięcia między różnymi grupami zawodowymi i modelami zabezpieczenia społecznego.