W 2022 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Pawła Rubcowa, przedstawiającego się również jako Pablo Gonzalez hiszpańskiego dziennikarza rosyjskiego pochodzenia, który pisał o kryzysie na polsko-białoruskiej granicy i Strajku Kobiet m.in. dla Deutsche Welle. Mężczyzna okazał się być oficerem rosyjskiego wywiadu wojskowego. Jego rozpracowanie było ogromnym sukcesem polskich służb. Co dzieje się z autorami tego sukcesu po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska? Jak donosi „Rzeczpospolita”, analityk kontrwywiadu z ABW, który zajmował się Rubcowem, dziś… pracuje w urzędzie pracy za najniższą krajową.

- „Znam osobiście tę sytuację, analityk kontrwywiadu z ABW, który rozpracowywał sprawę Rubcowa, pracuje teraz w jednym z powiatowych urzędów pracy na wschodzie Polski, za minimalną krajową. A to specjalista najwyższej klasy, ze znakomitą znajomością języka rosyjskiego, ekspert od rosyjskiej dezinformacji, doktor nauk o bezpieczeństwie, w trakcie habilitacji. Wybitny umysł, tak naprawdę dzięki jego analizom udało się ustalić, że Rubcow to oficer GRU, a nie żaden dziennikarz”

- powiedział dziennikowi Artur Chodziński z Frontline Foundation.

Frontline Foundation przygotowało raport „Rekonwersja kadr służb specjalnych w Polsce”, w którym wskazano na problem byłych funkcjonariuszy służb specjalnych, którzy w przeciwieństwie do żołnierzy, nie mogą liczyć na system wsparcia ze strony państwa. W konsekwencji tego zaniedbania Polska nie tylko traci ich doświadczenie i wiedzę, ale również naraża się na przejęcie tego doświadczenia i wiedzy przez prywatne podmioty oraz organizacje związane z obcymi państwami.