Historię tę opisuje Milena Kindziuk w książce „Nowe cuda ks. Jerzego Popiełuszki”, przedstawiającej niezwykłe świadectwa ludzi z różnych zakątków świata, którzy wierzą, że doświadczyli pomocy za wstawiennictwem polskiego męczennika.

Syberia daleka od wiary

Brack nie jest miejscem, w którym człowiek odruchowo szuka cudu. To przemysłowe miasto położone tysiące kilometrów od Polski, jeden z symboli radzieckiej epoki. Przez lata wiara była tam czymś marginalnym, a Kościół katolicki pozostawał niewielką wspólnotą pośród ogromnych przestrzeni Syberii.

Właśnie tam dorastała Angelika. Została ochrzczona w Kościele prawosławnym, ale w jej domu religia praktycznie nie odgrywała żadnej roli. O Bogu się nie rozmawiało, do cerkwi się nie chodziło. Jak sama przyznaje, jeśli istniało jakieś poczucie sacrum, było ono bardzo mgliste.

Film o księdzu Jerzym, który zmienił wszystko

Przełom nastąpił w 2008 roku, gdy po raz pierwszy przekroczyła próg katolickiego kościoła. Z czasem zaczęła coraz częściej pojawiać się w parafii Świętych Cyryla i Metodego w Bracku. Kilka miesięcy później obejrzała film poświęcony księdzu Jerzemu Popiełuszce. Nie znała wcześniej jego historii. Nie wiedziała, dlaczego miałby ją zainteresować polski kapłan zamordowany przez komunistyczny reżim. A jednak coś ją poruszyło.

Ksiądz Jerzy wyróżniał się jakąś wewnętrzną głębią. Myślę, że dlatego ludzie go słuchali. Był autentyczny – wspomina.

Mimo tego doświadczenia Angelika nadal nie potrafiła podjąć decyzji. Wciąż stała na progu wiary. Nie chodziła ani do cerkwi, ani do kościoła. Jak sama mówi, nie miała siły wejść do Kościoła na dobre, ale jednocześnie coś nie pozwalało jej odejść.

ZOBACZ WIĘCEJ W KSIĄŻCE „NOWE CUDA KS. JERZEGO POPIEŁUSZKI”

W sidłach radykalnego islamu

Wkrótce jej życie wywróciło się do góry nogami.

Po śmierci ojca młodszy brat Angeliki zaczął interesować się islamem. Początkowo nie budziło to większego niepokoju. Z czasem jednak związał się z radykalnym środowiskiem i zaczął przejmować jego sposób myślenia. Pewnej nocy zadzwoniła do Angeliki przerażona bratowa.

Jej mąż mówił o dżihadzie, o zabijaniu niewiernych i groził śmiercią członkom rodziny. Kobieta wiedziała, że nie są to puste słowa. Brat przeszedł szkolenie wojskowe w jednostkach specjalnych i potrafił posługiwać się bronią.

Trzeba było działać natychmiast.

Angelika zaczęła gorączkowo szukać brata. Dzwoniła wielokrotnie, ale telefon pozostawał nieaktywny. Wsiadła do taksówki i przez ponad godzinę jeździła po mieście. Bez skutku.

W pewnym momencie, zmęczona i przerażona, zaczęła się modlić. Nie była to wyuczona modlitwa. Raczej desperacki krzyk człowieka przypieranego do muru.

Księże Jerzy, jeśli pomożesz mi odnaleźć brata, przyjmę wiarę i zacznę chodzić do Kościoła – obiecała.

Telefon, który nie miał prawa zadzwonić

Kilka minut później ponownie wybrała numer brata. Tym razem ktoś odebrał.

Mężczyzna podał dokładny adres miejsca, w którym przebywał. Angelika natychmiast tam pojechała. Na miejscu zobaczyła człowieka, którego niemal nie poznawała. Jej brat mówił o świętej wojnie i konieczności zabijania niewiernych. W jego oczach było coś obcego i niepokojącego. Najbardziej zdumiewające miało jednak dopiero nadejść. Gdy sytuacja się uspokoiła, gospodarz mieszkania pokazał Angelice telefon brata. Urządzenie było całkowicie rozbite. Bateria leżała osobno, obudowa była zniszczona.

Według obecnych osób aparat od dawna nie działał.

Do dziś Angelika nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kto odebrał wtedy telefon i w jaki sposób mogła otrzymać adres. Najważniejsze było jednak to, że udało się zapobiec tragedii.

Angelika zabrała brata do rodzinnego domu. Tam, w obecności matki, mężczyzna stopniowo odzyskiwał spokój. Następnego dnia niewiele pamiętał z wydarzeń poprzedniej nocy. Wkrótce całkowicie zerwał kontakty z radykalnym środowiskiem. Ostatecznie przyjął chrzest w Kościele prawosławnym i wrócił do normalnego życia. Dla Angeliki nie było wątpliwości, że otrzymała pomoc za wstawiennictwem księdza Jerzego Popiełuszki.

Drugi cud: nawrócenie Angeliki

Spełniła obietnicę złożoną podczas tamtej dramatycznej nocy. Przyjęła katolicyzm i od ponad dziesięciu lat żyje sakramentami. Dziś mówi o dwóch cudach. Pierwszym było odnalezienie brata i zatrzymanie rodzinnej tragedii.

Drugim – jej własne nawrócenie.

– W duszy wciąż słyszę te same słowa: „Idź i zwyciężaj zło dobrem. Przynajmniej w sobie” – mówi.

Więcej w książce Mileny Kindziuk „Nowe cuda ks. Jerzego Popiełuszki”, Wydawnictwo Esprit