Publicysta „Rzeczpospolitej” Rusłan Szoszyn zwraca uwagę, że rosyjski przywódca rozpoczynał swoją polityczną drogę jako człowiek, który miał przywrócić państwu stabilność po burzliwych latach 90. XX wieku. Dziś bilans jego rządów budzi coraz większe kontrowersje.
„Z kraju niegdyś aspirującego do podium największych potęg gospodarczych i militarnych świata, Władimir Putin w ciągu kilku lat sprowadził Rosję do ligi państw trzecich” – napisał Szoszyn na łamach „Rzeczpospolitej”.
Przez wiele lat Putin budował swój autorytet na przekonaniu, że przywraca Rosji pozycję światowego mocarstwa. Aneksja Krymu w 2014 roku doprowadziła do gwałtownego wzrostu jego popularności. Jak przypomina Szoszyn, gdyby Kreml zatrzymał się wówczas na tym kroku, rosyjski przywódca prawdopodobnie przeszedłby do historii jako polityk, który odbudował pozycję państwa po okresie chaosu lat 90.
Tymczasem pełnoskalowa wojna przeciwko Ukrainie diametralnie zmieniła sytuację. Rosja została objęta tysiącami sankcji gospodarczych, utraciła znaczną część zachodnich inwestycji i technologii, a jej relacje z Europą znalazły się na najniższym poziomie od zakończenia zimnej wojny. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego rosyjska gospodarka utrzymuje wzrost głównie dzięki gigantycznym wydatkom wojennym, co budzi wątpliwości dotyczące jej długoterminowej stabilności.
Coraz częściej pojawiają się również pytania o stan rosyjskiego społeczeństwa. Setki tysięcy młodych Rosjan opuściły kraj po rozpoczęciu wojny. Niezależni ekonomiści zwracają uwagę na rosnące problemy demograficzne, niedobory pracowników oraz coraz większe uzależnienie gospodarki od sektora zbrojeniowego.
Historyk prof. Mark Galeotti, jeden z najbardziej znanych badaczy współczesnej Rosji, wielokrotnie wskazywał, że wojna na Ukrainie stała się dla Kremla przedsięwzięciem o ogromnych kosztach politycznych i gospodarczych. Z kolei analitycy amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) podkreślają, że konflikt doprowadził do bezprecedensowego osłabienia rosyjskich wpływów w Europie.
Nie oznacza to jednak, że Rosja przestała być groźnym przeciwnikiem. Nadal dysponuje największym arsenałem nuklearnym świata, znaczącymi zasobami surowców energetycznych oraz rozbudowanym potencjałem militarnym. Coraz częściej słychać jednak głosy, że państwo, które miało odzyskać dawną wielkość, płaci za imperialne ambicje cenę mogącą wpłynąć na jego rozwój przez kolejne dekady.
