Według komunikatu amerykańskiego dowództwa celem ataków były systemy obrony przeciwlotniczej, infrastruktura łączności oraz zdolności rozpoznawcze irańskich sił zbrojnych. CENTCOM podkreślił, że działania miały charakter obronny.
„Uderzenia te są odpowiedzią na nieuzasadnioną i trwającą agresję Iranu” – przekazało amerykańskie dowództwo w oficjalnym komunikacie.
Iran odpowiedział informacją o przeprowadzeniu ataków na 18 celów w regionie. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej twierdzi również, że zaatakowano obiekty związane z obecnością wojskową USA. Niezależne źródła nie potwierdziły jednak części tych doniesień.
Szczególne poruszenie wywołały informacje o ponownym zamknięciu cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie. Irańskie media państwowe informowały o blokadzie, jednak strona amerykańska temu zaprzeczyła.
„Statki handlowe nadal wpływają i wypływają z Cieśniny Ormuz” – podało CENTCOM na serwisie X.
Niepewność wystarczyła jednak, aby wywołać reakcję rynków. Cena ropy Brent wzrosła do około 93 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższe poziomy od wielu miesięcy. Analitycy ostrzegają, że każda eskalacja w rejonie Zatoki Perskiej może mieć bezpośredni wpływ na światową gospodarkę.
Dodatkowe emocje wywołały słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. W rozmowie z Fox News poinformował on, że podczas operacji wykorzystano 49 pocisków manewrujących Tomahawk.
Trump przekazał również, że rozmawiał z przedstawicielami władz irańskich.
„Poprosili mnie, aby zatrzymać ataki” – powiedział amerykański przywódca w rozmowie ze stacją Fox News.
Teheran stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom. Cytowany przez Reutersa przedstawiciel irańskich władz stwierdził, że informacje o kontaktach z Trumpem są nieprawdziwe.
„Fałszywe twierdzenie Trumpa, że irańscy urzędnicy skontaktowali się z nim, ma służyć jako zasłona dymna” – powiedział anonimowy urzędnik, którego słowa przytoczyła agencja Reuters.
