Kwaśniewski przyznał, że wynik wyborów prezydenckich był dla niego dużym rozczarowaniem. Jego zdaniem zwycięstwo Karola Nawrockiego nie było nieuniknione, a o porażce Rafała Trzaskowskiego przesądziły błędy kampanii.

„To nie była porażka wynikająca z wielkiego procesu społecznego. Te wybory nie musiały być przegrane. Kampania Trzaskowskiego powinna być lepsza, inna. Powinien być na nią pomysł, a od początku do końca go nie było” – ocenił.

Szczególnie krytycznie odniósł się do stylu sprawowania urzędu przez Karola Nawrockiego. Zdaniem Kwaśniewskiego prezydent powinien przede wszystkim łagodzić napięcia społeczne i budować wspólnotę ponad politycznymi podziałami.

„Nie sądziłem, że to będzie robił na takim poziomie brutalności. Uważam, że język, którego używa prezydent, jest niewłaściwy. Według mnie prezydent jest od zasypywania podziałów, od łagodzenia sporów, od lania oliwy na wzburzone fale, a nie od podżegania” – powiedział.

Były prezydent zwrócił także uwagę na polityczne i pokoleniowe różnice między Nawrockim a wcześniejszymi liderami Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem obecnemu prezydentowi bliżej do środowiska Konfederacji niż do tradycyjnego elektoratu PiS.

„Karol Nawrocki jest człowiekiem młodym i mentalnie dużo bardziej zbliżonym do Konfederacji aniżeli do PiS-u. Również generacyjnie. On nawet mówi podobnym kodem kulturowym. Jest ambitny, a nawet nadambitny” – stwierdził Kwaśniewski.

W wywiadzie wiele miejsca poświęcono również polityce międzynarodowej. Były prezydent wyraził obawy dotyczące wpływu Donalda Trumpa na światową politykę i standardy debaty publicznej.

„Nieliczenie się z innymi, manipulowanie informacjami, podejmowanie decyzji w wyniku impulsu, nieszanowanie sojuszników, brutalny język wprowadzony do obiegu – tak definiuję trumpizm” – powiedział.

Jeszcze mocniej zabrzmiała jego ocena relacji między stylem politycznym Trumpa a sposobem działania Karola Nawrockiego.

„Obawiam się, że Karolowi Nawrockiemu podoba się w prezydencie Trumpie to, że na tak dużo można sobie bezkarnie pozwolić” – stwierdził.

Kwaśniewski ostrzegł również przed skutkami podważania znaczenia NATO przez Trumpa i osłabiania wiarygodności sojuszu w oczach przeciwników Zachodu.

„Jeżeli przekonuje, że NATO jest papierowym tygrysem, no to czego Putin ma się bać? Dlaczego ma się bać zaatakować jeden z krajów NATO-wskich?” – pytał.

Mimo krytycznej oceny działań Donalda Trumpa były prezydent podkreślił, że Polska nie może rezygnować ze strategicznego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. Jego zdaniem jednak polityka obecnej administracji USA wpływa na pogarszanie się wizerunku Ameryki w Europie.

„Polska nie może z tej strategicznej współpracy z Ameryką zrezygnować. Jeżeli w Polsce społeczeństwo dzisiaj wobec polityki Trumpa jest coraz bardziej nieufne, to proszę sobie wyobrazić, co dzieje się w społeczeństwach, które nie były tak proamerykańskie. Mówię o Niemczech, Hiszpanii, Włoszech. To są straty, za które Ameryka będzie musiała płacić przez lata” – ocenił.

Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego skutki „trumpizmu” mogą być odczuwalne jeszcze długo po zakończeniu obecnej kadencji prezydenta USA, wpływając nie tylko na politykę amerykańską, ale również na sposób prowadzenia sporów politycznych w wielu krajach świata.