„Właśnie do kryminału został wsadzony dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski, który od dłuższego czasu zajmował się sprawą Romana Giertycha, jego kierowcy/ochroniarza i zausznika «Foki» , z nieznanych przyczyn operującego nagle milionami złotych, Prokomu Ryszarda Krauzego i jego transakcjami z firmą Polnord obsługiwanymi przez pana mecenasa G. Innymi słowy grubą aferą z wyprowadzaniem pieniędzy ze spółki giełdowej. Aferą, w której śledztwo zostało przez prokuraturę ostatecznie umorzone po dojściu do władzy obecnej koalicji” – pisze Romaszewska na Facebooku.
Dodała, że ten właśnie dziennikarz został najpierw zatrzymany, a potem aresztowany przez sąd:
„[…] za rzekome groźby pod adresem policji w Piasecznie pod Warszawą(?) i rzekome nielegalne posiadanie broni gazowej. Kraskowski pisał na X/TT, że domaga się od piaseczyńskiej policji by zajęła się anonimowymi groźbami, jakie otrzymywał… Pisał też, że jeśli nie, to będzie musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Jakiś jego mail do policji został uznany za… groźbę, godną aresztowania upierdliwego dziennikarza. Nieco wcześniej już był rozesłany za nim list gończy w innej sprawie ( tak, tak, nic nie zmyślam)”.
Dalej autorka wpisu dodaje, że:
„Wtedy pan sędzia Ptasiewicz z Warszawy Śródmieście zarządził aresztowanie (sic!) w sprawie z oskarżenia prywatnego niejakiego Pińskiego nieformalnego rzecznika Giertycha o zniesławienie (a w takich sprawach sądy nie stosują aresztu). Potem okazało się, że decyzja o zastosowaniu aresztu i zarządzenie poszukiwań było taką ot pomyłka, bo w papierach zamiast zniesławienia Pińskiego zapisano posiadanie narkotyków. Pomyłka pisarska…”.
Podsumowała, że Kraskowski jest postacią „oryginalną”, jednak w sprawę Giertycha „wgryzł się, jak bulterier ze szczękościskiem i nie puszczał”. Oceniła, że aresztowanie go, to kolejny po umorzeniu sprawy Giertycha skandal. Zaapelowała o zwrócenie uwagi na sytuację dziennikarza.
