Minister Nowacka gościła na antenie Radia ZET, gdzie była pytana o krytyczne stanowisko KEP wobec wprowadzonej przez nią edukacji zdrowotnej.
- „Od samego początku episkopat robi potworne zamieszanie i potworną szkodę wokół edukacji zdrowotnej”
- przekonywała.
- „Biskupi najpierw mieli problem, że w ogóle jest zdrowie seksualne, a teraz chcą, żeby zdrowie seksualne na przedmiocie edukacja zdrowotna było w innym aspekcie niż to sobie wyobrażają biskupi”
- dodała.
Następnie zwróciła się bezpośrednio do biskupów.
- „Szanowni biskupi, jeśli chcecie, żeby podstawa programowa uwzględniała seksualność człowieka w aspekcie życia rodziny, to macie do tego pełną dowolność i autonomię przy podstawie programowej z religii”
- mówiła.
To biskupom zarzucała agresję.
- „Głos episkopatu jest interesującym głosem w dyskusji; szkoda, że tak agresywnym. Natomiast nie ma on wpływu na kształt podstawy programowej z edukacji zdrowotnej”
- stwierdziła.
- „Ja się nie wtrącam do religii, proszę nie wtrącać się do całej reszty”
- dodała.
Pytana o kwestie dot. wątków tranzycji, które pojawiły się podstawie programowej stwierdziła, że „to wymysł szurii”. Co jest tym „wymysłem szurii”? Mówienie o tym elemencie podstawy? Bo w podstawie on jest. Uczniowie klasy siódmej mają poznawać „różnice między płcią biologiczną, tożsamością płciową a ekspresją płciową”, a w ramach zajęć przewidziano „krąg zaufania lub rozmowę moderowaną «Jak wspierać siebie i innych w odkrywaniu tożsamości»”.
