Śledztwo dotyczy planowanej inwestycji spółki Srebrna, powiązanej ze środowiskiem PiS oraz zarzutów związanych z rzekomym wprowadzeniem w błąd austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera i niekorzystnego rozporządzenia mieniem.
Na początku przesłuchania Jarosław Kaczyński złożył oświadczenie, w którym zakwestionował status przesłuchującej go prokurator, jednocześnie zgadzając się na udział w czynnościach, wskazując, że protokół może mieć znaczenie w przyszłej walce o przywrócenie praworządności. Następnie – według relacji prokuratury – odpowiadał na wszystkie pytania i ani razu nie skorzystał z prawa do odmowy odpowiedzi. Sam protokół z przesłuchania liczy aż 40 stron.
Pełnomocnicy prezesa PiS wnioskowali o wyłączenie z udziału w czynnościach mecenasa Romana Giertycha, reprezentującego pokrzywdzonego, jednak wniosek ten został odrzucony. Giertych opuścił prokuraturę około godziny 14 i później krytycznie ocenił przebieg przesłuchania, twierdząc, że prowadząca je prokurator „nie poradziła sobie do końca”.
Z kolei pełnomocnik Birgfellnera, mecenas Jacek Dubois, podkreślał przed mediami, że doprowadzenie do przesłuchania zajęło aż 7,5 roku i sugerował, że wcześniej sprawa była blokowana. Wyraził też przekonanie, że przesłuchanie może być wstępem do postawienia zarzutów.
Jarosław Kaczyński opuścił budynek prokuratury bez komentarza dla mediów.
