Premier odnosił się do wypowiedzi opozycji podczas debaty nad wotum nieufności wobec Marcina Kierwińskiego, ostrzegając przed narastającą falą agresji w życiu publicznym. Tymczasem politycy PiS zwracali uwagę na kontrowersje wokół słów wiceministra Andrzeja Szeptyckiego i domagali się wyjaśnień.
Kluczowy moment wspomnianej rozmowy, która dotyczyła sejmowej debaty i kwestii „mowy nienawiści” nastąpił, gdy prof. Flis nie wpisał się w oczekiwaną narrację. Zamiast jednostronnej krytyki prof. Czarnka za jego słowa, wskazał na odpowiedzialność obu stron sporu i konieczność rozpoczęcia zmian od siebie.
„Lepiej byłoby zawsze trzymać się ewangelicznej zasady i zacząć od szukania belki we własnym oku, niż u politycznych przeciwników. Zacząć od własnych szeregów, żeby zacząć wypominać swoim kolegom «osiem gwiazdek» i różne inne tego typu komunikaty, bo to jest bardzo łatwo zrzucić eskalację na przeciwników” — mówił.
Gdy prowadząca dopytywała, czy problem rozkłada się równo, socjolog podkreślił:
„Nie jest ważne, kto zaczął, ważne, kto skończy”.
Dodał przy tym, że należy samemu odejść od takiej retoryki zamiast wzywania przeciwników do zakończenia owej narracji w taki sposób, że postrzegane jest to jako bardziej wysublimowana obelga. Gdy Wysocka-Schnepf usiłowała przekonywać, że opozycja jest gorsza, ponieważ padły tam rzekomo hasła nienawiści na tle rasowym, prof. Flis zapytał:
„A czy nienawiść na tle politycznym jest lepsza od nienawiści na tle rasowym?”.
To po prostu trzeba zobaczyć:
‼️SZTOS‼️🙆♂️🤪
— Marek Kuna (@Marek_Kuna_) June 10, 2026
Arcykapłanka czystej wody zaprosiła prof. Flisa, żeby ten linczował Czarnka i PIS, a ten zlinczował Tuska i jego Koalicję Oszustów...
🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣 pic.twitter.com/IhqLb8TlkC
