Nowe przepisy trafiły do Kodeksu karnego i zakładają kryminalizację rozpowszechniania w internecie treści pokazujących popełnianie czynów zabronionych – w tym przemocy wobec ludzi i zwierząt, poniżania innych osób, a nawet pozorowania takich czynów. Kto robi to dla korzyści majątkowej lub osobistej, może trafić za kratki. Szczególna surowość czeka tych, którzy emitują takie treści z udziałem dzieci – grozi im od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Ustawa wyraźnie wyłącza spod zakazu działalność artystyczną, naukową, dziennikarską i edukacyjną.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapytany przez dziennikarkę TVN24 Maję Wójcikowską o nowe prawo nie ukrywał satysfakcji. Powiedział wprost, że uważa całe to zjawisko uważa „[…] za patologiczne i kryminogenne”. Dziennikarka dopytywała też o posła Łukasza Mejzę, który w dniu głosowania wprowadził do Sejmu patostreamera. Kaczyński odciął się od tej sprawy:
„To w żadnym razie nie jest moja odpowiedzialność"
– zaznaczył, przypominając, że Mejza nie należy do klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Przy okazji prezes PiS nie odpuścił i wyprowadził celny cios w stronę Donalda Tuska. Nawiązując do sprawy Murańskiego – postaci, którą Tusk miał wyraźnie darzyć estymą podczas słynnego wywiadu u Bogdana Rymanowskiego w Polsat NEWS – Kaczyński ostrzegł:
„Ja bym na miejscu drugiej strony był ostrożny, bo my żadnych powodów do ostrożności w tej sprawie nie mamy."
Dziennikarka TVN 24 myślała, że zagnie Jarosława Kaczyńskiego patostreamingiem i znowu wpadła na grabie.
— Max Hübner (@HubnerrMax) June 11, 2026
"Patostreamerzy to kryminogenna patologia.
Ale ja przypomnę Murańskiego, który był AUTORYTETEM dla Donalda Tuska.
Na miejscu 2 strony byłbym ostrożny".
xDDDDDDDDDDDDDDDDDD pic.twitter.com/Fv2gu84MMq
