Nowe przepisy trafiły do Kodeksu karnego i zakładają kryminalizację rozpowszechniania w internecie treści pokazujących popełnianie czynów zabronionych – w tym przemocy wobec ludzi i zwierząt, poniżania innych osób, a nawet pozorowania takich czynów. Kto robi to dla korzyści majątkowej lub osobistej, może trafić za kratki. Szczególna surowość czeka tych, którzy emitują takie treści z udziałem dzieci – grozi im od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Ustawa wyraźnie wyłącza spod zakazu działalność artystyczną, naukową, dziennikarską i edukacyjną.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapytany przez dziennikarkę TVN24 Maję Wójcikowską o nowe prawo nie ukrywał satysfakcji. Powiedział wprost, że uważa całe to zjawisko uważa „[…] za patologiczne i kryminogenne”. Dziennikarka dopytywała też o posła Łukasza Mejzę, który w dniu głosowania wprowadził do Sejmu patostreamera. Kaczyński odciął się od tej sprawy: 

„To w żadnym razie nie jest moja odpowiedzialność" 

– zaznaczył, przypominając, że Mejza nie należy do klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Przy okazji prezes PiS nie odpuścił i wyprowadził celny cios w stronę Donalda Tuska. Nawiązując do sprawy Murańskiego – postaci, którą Tusk miał wyraźnie darzyć estymą podczas słynnego wywiadu u Bogdana Rymanowskiego w Polsat NEWS – Kaczyński ostrzegł: 

„Ja bym na miejscu drugiej strony był ostrożny, bo my żadnych powodów do ostrożności w tej sprawie nie mamy."