Jak informuje magazyn „Forbes”, manewry zgromadziły żołnierzy i specjalistów z obu armii, którzy wspólnie testowali nowe rozwiązania mające zwiększyć zdolności Sojuszu do walki z bezzałogowcami. Ćwiczenia wpisują się w szerszą strategię wzmacniania wschodniej flanki NATO i przygotowania wojsk do realiów współczesnych konfliktów.
„Seria ćwiczeń Flytrap, która rozpoczęła się w zeszłym roku, jest częścią Inicjatywy Odstraszania na Wschodniej Flance NATO, mającej na celu ochronę wschodnich granic Sojuszu” – podkreślono w publikacji Forbesa.
Podczas ćwiczeń sprawdzono ponad 50 innowacyjnych rozwiązań, w tym systemy wykrywania dronów, sensory, przechwytujące bezzałogowce oraz bezzałogowe pojazdy lądowe. Co istotne, producenci otrzymywali natychmiastową informację zwrotną od żołnierzy testujących sprzęt w warunkach możliwie najbardziej zbliżonych do realnego pola walki.
Alexander Miller, odpowiedzialny za rozwój technologii w armii amerykańskiej, podkreśla, że celem programu jest stworzenie systemu, który pozwoli żołnierzom prowadzić działania bojowe bez zakłóceń nawet podczas intensywnych ataków dronowych.
„Projekt Flytrap powstał z potrzeby wyjścia poza obronę statycznych celów i zintegrowania czujników i taktyki antydronowej z walką w zwarciu i manewrami” – powiedział Miller w rozmowie z „Forbesem”.
Amerykański ekspert zwraca też uwagę, że skuteczna walka z dronami nie opiera się wyłącznie na zaawansowanej elektronice. „Strategia antydronowa obejmuje nie tylko wszystkie zaawansowane technologicznie narzędzia, ale także wszystkie drobne szczegóły. To manewry. To kamuflaż. To sieci. To proste rzeczy. Wszystkie te taktyki mają znaczenie” – podkreślił.
Szczególną uwagę zwrócono również na współpracę wojsk brytyjskich i amerykańskich. Według Millera Londyn od początku aktywnie uczestniczy w rozwijaniu nowych technologii ochrony żołnierzy przed zagrożeniami ze strony bezzałogowców.
Jednym z najbardziej interesujących elementów ćwiczeń były próby obniżenia kosztów zwalczania dronów. Wojna na Ukrainie pokazała bowiem, że używanie bardzo drogich rakiet do niszczenia tanich bezzałogowców często jest ekonomicznie nieopłacalne.
„Eksperymentujemy z naszymi karabinami maszynowymi ze specjalistyczną amunicją i pociskami, które eksplodują przy zbliżaniu się, tworząc chmurę odłamków zdolnych do zestrzelenia dronów” – wyjaśnił Miller.
Jak podkreślił, nie zawsze najbardziej zaawansowane rozwiązanie okazuje się najlepsze. „Nie trzeba koniecznie wybierać najdoskonalszego i najbardziej zaawansowanego rozwiązania. Trzeba po prostu dobrze zrozumieć problem i znaleźć skuteczny sposób na jego szybkie rozwiązanie” – dodał.
Eksperci zwracają uwagę, że doświadczenia wyniesione z wojny na Ukrainie wpływają dziś na doktryny wojskowe całego NATO. Drony rozpoznawcze, amunicja krążąca i bezzałogowe systemy uderzeniowe stały się codziennością współczesnego pola walki, dlatego państwa Sojuszu inwestują miliardy dolarów w rozwój technologii pozwalających skutecznie neutralizować tego typu zagrożenia.
