Kardynał odniósł się do raportu grup studyjnych Synodu o synodalności i zarzucił części biskupów, teologów oraz duszpasterzy odejście od trwałego nauczania Kościoła. Według hierarchy niektóre środowiska wykazują „nieufność wobec centralnych dogmatów nauki katolickiej”, traktując je jako „system myślenia ograniczony czasowo”, zamiast uznawać je za „pełne i wyczerpujące przekazanie Bożego objawienia”.

Müller ostrzegł również przed próbą dostosowania chrześcijaństwa do współczesnych trendów ideologicznych. „Nie zaprzeczają oni otwarcie prawdom objawionym. Ignorują je jednak i budują obok nich swój własny dom chrześcijaństwa wygodnego i dostosowanego do świata” – napisał kardynał. Szczególnie ostro ocenił wykorzystywanie pojęć takich jak „rozeznanie” czy „miłosierdzie” do usprawiedliwiania zmian doktrynalnych.

W centrum krytyki hierarchy znalazła się kwestia błogosławienia par jednopłciowych oraz związków niesakramentalnych. Kardynał Müller stwierdził wprost, że „prywatne, a nawet paraliturgiczne błogosławieństwo par tej samej płci oraz par heteroseksualnych pozostających w związkach nieregularnych opiera się na heretyckim zaprzeczeniu objawionej prawdy, że Bóg stworzył ludzi jako mężczyznę i kobietę”.

Hierarcha przypomniał przy tym nauczanie Chrystusa dotyczące małżeństwa. „Jezus (...) objawił, że mężczyzna i kobieta stają się jednym ciałem jedynie poprzez przysięgę małżeńską” – zaznaczył, odwołując się do Ewangelii św. Mateusza. Podkreślił również, że „w Piśmie Świętym ani w całej tradycji Kościoła nie ma wzmianki o błogosławieństwie dla osób pozostających w związkach cudzołożnych”.

Szczególnie mocno wybrzmiały słowa dotyczące ideologii gender. Kardynał Müller napisał, że „ideologia gender stoi w bezpośredniej sprzeczności z antropologią chrześcijańską”, a koncepcje mówiące o „60–80 płciach” pozostają również „w bezpośredniej sprzeczności z naukami biologicznymi”. Jak stwierdził, taka wizja człowieka „narusza zdrowy rozsądek”.

Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary ostrzegł również przed wpływem ideologii woke na życie Kościoła. W jego ocenie wraz z nią „do Kościoła katolickiego wkradła się destrukcyjna herezja i schizmatycka siła powodująca podziały”. Kardynał porównał te zjawiska do dawnych sporów doktrynalnych związanych z manicheizmem i pelagianizmem.

Hierarcha zaznaczył jednocześnie, że Kościół powinien prowadzić ludzi do Chrystusa, a nie do ideologicznych eksperymentów. „Prawdziwi uczniowie Jezusa nie szukają uznania ludzi ani fałszywych błogosławieństw możnych tego świata” – podkreślił. W jego ocenie jedynie wierność Ewangelii i tradycji może uchronić Kościół przed głębokim kryzysem duchowym.