Format E6 obejmuje sześć największych państw UE: Niemcy, Francję, Włochy, Hiszpanię, Holandię oraz Polskę. Choć nie jest traktatem ani organizacją międzynarodową, ma służyć koordynowaniu wspólnych stanowisk w ważnych obszarach, takich jak polityka gospodarcza, bezpieczeństwo i integracja europejska. Krytycy sugerują, że działania grupy mogą wykraczać poza sferę konsultacyjną i de facto wpływać na procesy decyzyjne Unii poza ramami instytucjonalnymi.

— Kontynuowanie dotychczasowych działań nie jest w Europie możliwe — mówił Klingbeil podczas wspólnej konferencji prasowej z Domańskim. — Dlatego połączyliśmy siły z Polską, Francją, Włochami, Hiszpanią i Holandią, aby przyspieszyć postęp na przykład w zakresie europejskiego rynku kapitałowego.

Słowa niemieckiego polityka spotkały się z gwałtowną reakcją części komentatorów i publicystów. Aleksandra Fedorska, ekspertka ds. niemieckich relacji międzynarodowych, na serwisie X pyta, czy to oznacza, że Polska zgodziła się na udział w projekcie E6, który określiła jako antyamerykański. Fedorska podkreśliła, że takie decyzje wymagają jasnej i oficjalnej deklaracji rządowej, a nie jedynie politycznych sugestii i ogólników.

Podobne obawy wyraził analityk polityki zagranicznej Radosław Pyffel, który ocenił, że Polska wysyła „pozytywny sygnał” wobec niemieckiej koncepcji E6, co może w praktyce przyspieszyć proces centralizacji Unii Europejskiej. Według niego Polska pod rządami Donalda Tuska i Niemcy chcą wspólnie budować Europejski impuls gospodarczy, ale istnieje ryzyko, że pozaformalna koalicja znacząco, a nawet niebezpiecznie, wpłynie na osłabienie pozycji mniejszych państw członkowskich.

Minister Domański zapewnia, że rozmowy z niemieckimi partnerami dotyczą przede wszystkim zwiększenia konkurencyjności europejskiej gospodarki. Wskazał, że wymiana handlowa Polski z Niemcami osiągnęła rekordowy poziom niemal 160 mld euro w ciągu ostatnich 11 miesięcy, co świadczy o dużej współzależności gospodarczej obu krajów. — Musimy zdjąć gorset regulacji, upraszczać prawo i reformować rynki, aby 500-milionowy rynek UE był realną siłą gospodarczą — podkreślił Domański.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że ewentualne przystąpienie Polski do E6 nie zostało jeszcze sformalizowane i wymaga zgody rządu oraz parlamentu. Decyzje tego rodzaju mogą mieć bowiem konsekwencje dla polityki zagranicznej, szczególnie w kontekście współpracy z USA i relacji w ramach NATO, które odgrywa kluczową rolę w bezpieczeństwie regionu.