Lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz poinformował dziś za pośrednictwem mediów społecznościowych o ataku na dom jednego z działaczy tego ruchu.

- „PILNE! Dziś w nocy przekroczono kolejną granicę. Słowa nienawiści, sączone od miesięcy przez środowiska mieniące się «demokratycznymi» i «europejskimi», zamieniły się w czyny. Dom Beaty i Roberta Fijałkowskich został zaatakowany koktajlami Mołotowa. To nie był wybryk chuligański – to był polityczny akt terroru wymierzony w patriotów. Zamach pod osłoną nocy”

- napisał.

Do zdarzenia doszło wczoraj około godz. 4 nad ranem.

- „Dom Fijałkowskich to leśniczówka, oddalona o 3,5 kilometra od najbliższych zabudowań. Napastnicy zakradli się pod osłoną nocy, by rzucić w budynek mieszkalny dwoma przedmiotami zapalającymi”

- dodał Bąkiewicz.

W rozmowie z reporterem Telewizji wPolsce24 o zdarzeniu opowiedział sam Robert Fijałkowski.

- „O godzinie mniej więcej 4:20 usłyszałem straszny huk, więc obudziłem się, chwała Bogu, że się obudziłem. Wyjrzałem przez okno, usłyszałem tylko bieg oddalających się ludzi po tym zmrożonym śniegu, ale patrząc w dół na taras zauważyłem płomienie ognia, więc zszedłem szybko na dół i <<ratuj się, kto może>>, można tak powiedzieć. Po prostu wziąłem się do gaszenia pożaru - tak, jak stałem”

- relacjonował.

- „Po prostu poszukałem jakiejś wody, wiaderka. No i zacząłem gasić pożar. Z wewnątrz zgasiłem pożar na tarasie. Natomiast musiałem wyjść na zewnątrz, żeby gasić drugie okno, gdzie był też rzucony koktajl Mołotowa. Dzięki Bogu te koktajle Mołotowa nie wpadły do środka, tylko zatrzymały się na szybach i ten pożar miał miejsce na zewnątrz domu”

- dodał.

Działacz jest pewny, że słyszał uciekające dwie osoby. Czym motywowali się sprawcy?

- „Rozpatruję to w takich trzech kontekstach. Pierwszy kontekst to przede wszystkim działalność społeczna mojej żony, działalność na rzecz interwencji zwierząt. Drugi kontekst, to oczywiście Ruch Obrony Granic, gdzie jesteśmy działaczami i jesteśmy ściśle związani z Robertem Bąkiewiczem. I ten trzeci kontekst, to jest moje wcześniejsze odwołanie z funkcji nadleśniczego, gdzie wskazywałem i pilnowałem własności skarbu państwa, przeciwdziałałem defraudacji drewna i kradzieży drewna”

- powiedział Fijałkowski.

Przypomniał przy tym o groźbach kierowanych wobec Roberta Bąkiewicz i działaczy ROG.

- „Chcieli mnie pozbawić życia”

- stwierdził.