Kwestionariusz trafił do uczniów przygotowujących się do próbnych egzaminów 22 stycznia. Jak alarmują rodzice, brak jawnej zgody opiekunów na udział dzieci w takim badaniu jest wprost skandaliczny:

„Nie dowierzam, że tak poważną ankietę można dać dzieciom bez zgody rodziców. Mówi się tam o chorobach psychicznych, o których te dzieci nie mogą mieć pojęcia, ponadto pytanie dzieci, czy są niebinarne, to prawdziwy skandal i szczyt manipulacji” — mówi jeden z nich.

Rodzice i specjaliści krytykują także zakres ankiety, wskazując, że wiele pytań przekracza normy stosowane w badaniach przesiewowych w szkołach. Dr Krzysztof Szwarc z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu zwraca uwagę na brak klarownych informacji o organizatorze badania:

„Kto jest organizatorem? Pod treścią podpisany jest wójt, ale czy to gmina robi, czy ktoś inny, a wójt tylko się do tego odnosi?” — pyta naukowiec.

Eksperci podkreślają także brak konsultacji z komisją etyczną oraz brak informacji o zgłoszeniu badania rodzicom — co w przypadku wrażliwych danych o zdrowiu psychicznym i stylu życia dzieci jest standardową procedurą w badaniach naukowych i ankietach tego rodzaju.

Podobne obawy podnosi dr Ewa Piesiewicz, psychiatra dziecięca, która krytykuje strukturę i treść kwestionariusza:

„Każdy z problemów zdrowotnych dotyczy konkretnej osoby i wymaga indywidualnej diagnostyki. Ustalanie tego na podstawie anonimowej ankiety to fikcja, a nie narzędzie wsparcia”.

Krytycy zwracają także uwagę, że ankieta zawierała pytania o wybór płci i status finansowy rodziców — kwestie potencjalnie stygmatyzujące i nieodpowiednie dla młodych respondentów. Według nich, takie pytania mogą sugerować narzucanie ideologicznych ram oraz błędne wnioskowanie o zdrowiu i zachowaniu dzieci na podstawie krótkiego kwestionariusza.

Wstęp do ankiety podpisał wójt gminy Tadeusz Czajka, który tłumaczył, że jej celem ma być zebranie danych do zindywidualizowanego planowania programów wychowawczo-profilaktycznych. — „Uzyskane informacje zostaną wykorzystane wyłącznie w postaci zbiorczych zestawień i analiz” — deklarował.

Co szczególnie bulwersujące, Kuratorium Oświaty w Poznaniu potwierdziło, że ankieta została przygotowana i udostępniona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej jako narzędzie wspierające ocenę funkcjonowania uczniów, ale decyzja o jej wykorzystaniu w konkretnej szkole leżała po stronie samorządu.

Krytycy twierdzą ponadto, że problem jest szerszy niż jedna szkoła — dotyczy bowiem prawa rodziców do decydowania o udziale ich dzieci w badaniach oraz granic odpowiedzialności placówek oświatowych za dane wrażliwe. W związku z tym część rodziców zapowiada złożenie oficjalnych skarg i wystąpień do lokalnych władz.

Pełną treść tekstu można przeczytać TUTAJ.