Sprawa włamań do sklepów dwóch popularnych sieci handlowych ma swój początek w listopadzie 2024 r.. Wtedy odnotowano pierwsze z nich. Jeszcze wówczas policjanci nie podejrzewali, że będą kolejne. Do zdarzeń tych dochodziło na terenie niemal całego kraju, dlatego pracowali nad nimi funkcjonariusze z różnych województw.

Modus operandi za każdym razem był niezmienny. Nieznany sprawca lub sprawcy włamywali się do sklepów od zaplecza, po czym kradli sejfy z utargiem w wysokości przeważnie kilkudziesięciu tysięcy złotych i „znikali", aż do pewnego dnia, kiedy kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy pokrzyżowali ich plany.

Dociekliwa analiza poczynionych w trakcie czynności ustaleń pozwoliła policjantom wytypować kto może stać za tym przestępczym procederem. Co więcej, tylko sobie znanym sposobem kryminalni rozpracowali, którego dnia zamierzają zrobić kolejny skok. Doskonałe rozpoznanie całej sprawy zaowocowało sukcesem.

Czterej podejrzewani o włamania Mołdawianie (w wieku od 33 do 36l.) zostali zatrzymani na gorącym uczynku w minioną niedzielę (17.05.26), o 3.00 nad ranem, w chwili, gdy usiłowali dostać się do kolejnego sklepu, tym razem w Ozorkowie w województwie łódzkim. 

Wszyscy, następnego dnia (18.05.26), zostali doprowadzeni do prokuratury we Włocławku, gdzie na podstawie zgromadzonego przez kryminalnych materiału dowodowego usłyszeli po dwa zarzuty usiłowania kradzieży z włamaniem. Śledczy wnioskowali do sądu o ich tymczasowe aresztowanie.

W miniony wtorek (19.05.26) cała czwórka trafiła za kraty na 3 miesiące. 

Sprawa jest rozwojowa. Kryminalni nadal nad nią pracują i zbierają kolejne dowody. Już teraz są pewni, że lista zarzutów będzie o wiele dłuższa. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że podejrzani mają na swoim koncie kilkadziesiąt tego typu przestępstw, a wstępne szacunki strat oscylują w granicach miliona złotych.

Za kradzież z włamaniem Kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.