Wskutek prac III Synodu Archidiecezji Lubelskiej wprowadzono nietypowe rozwiązanie. W 16 parafiach ogłoszonokonkurs na proboszczów. Kandydaci muszą mieć co najmniej 15-letnie doświadczenie kapłańskie oraz wizję prowadzenia wspólnoty parafialnej. Rozwiązanie to ma z jednej strony zwiększyć transparentność tego procesu, a z drugiej dać księżom możliwość wyjścia z inicjatywą.

W rozmowie z PAP do pomysłu odniósł się kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie ks. prof. Andrzej Kobyliński, który w kontekście ogromnych emocji, jakie inicjatywa wywołała w mediach, przywołał tytuł jednej z komedii Shakespeare'a – „Wiele hałasu o nic”. W przekonaniu duchownego, zaproponowana w archidiecezji lubelskiej formuła nie jest niczym przełomowym.

- „To nie zmienia najważniejszych zasad nominacji proboszczów, jakie w Polsce są przyjęte, to znaczy nie ogranicza w żaden sposób despotycznej władzy biskupów w tym zakresie”

- stwierdził filozof.

W ocenie ks. Kobylińskiego, obowiązujące w Polsce zasady wyboru proboszczów wymagają znacznie dalej idącej reformy. Jego zdaniem należy ograniczyć władzę biskupa w tym zakresie i pójść  w kierunku powołania komisji konkursowych, złożonych z księży i świeckich reprezentujących różne kościelne środowiska.

- „Należy odejść od mentalności feudalnej, idąc w stronę demokratyzacji procesu mianowania proboszczów”

- przekonuje rozmówca PAP.

Duchowny zauważa, że choć zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego proboszcza powołuje biskup, to przepisy pozwalają na demokratyzację samego procesu wyboru kandydata, jak dzieje się to np. w Szwajcarii, gdzie proboszczów wybierają w głosowaniu parafie. Na gruncie polskim również pojawiały się ciekawe rozwiązania. Ks. Kobyliński przypomniał o decyzji abpa Stanisława Wielgusa z czasów, gdy kierował on diecezją płocką. Wówczas o nominacjach na proboszczów w diecezji decydowano w czasie posiedzeń Kolegium Konsultorów.

- „Bardzo doceniam to rozwiązanie. To była daleko posunięta demokratyzacja i przejrzystość podejmowanych decyzji. W ten sposób biskup diecezjalny świadomie ograniczył swoją absolutną władzę”

- stwierdził rozmówca PAP.