Przywołuję ponownie niemiecki odpowiednik naszego przysłowia ("Tonący brzytwy się chwyta" - w wersji niemieckiej chwyta się słomki), ponieważ domyślam się, że ta wersja jest bliższa D. Tuskowi i lepiej jest w stanie ją zrozumieć.
Do wyborów parlamentarnych pozostało już mniej niż 500 dni. I widać wyraźnie, że obserwujemy operacje zaciskania pętli na szyi PDT. Inna rzecz, że w znacznym stopniu owo zaciskanie jest efektem obłędu PDT, który stracił już resztki racjonalności. Może jeszcze jest w stanie robić jedyne co potrafi - niszczyć kraj, utrzymywać w ryzach swoje otoczenie i chwilami odwracać uwagę od własnej marności. Ale zaplątany w kaskadowych, nakładających się na siebie kłamstwach, nie jest już w stanie przekonywać nawet swoich rosnącej części swoich wyznawców. Pompowane pieniędzmi rządowymi wybrane stajnie sondażowe, przykrywają jeszcze wprawdzie (wykorzystując słabość i skłócenie opozycji) tę nędzę jego obozu, ale PDT ma świadomość tego, że to droga prowadząca ślepą uliczką. Bez wyjścia i - co ważniejsze - bez powrotu.
Koalicja PDT od początku, tj. od 13 grudnia 2023 roku funkcjonowała w logice kija bejsbolowego i maczety. Ci polityczni tryglodyci, wiedząc, że nie są w stanie nie tylko otrzeć się o swoje wyborcze "obietnice", ale również przynajmniej utrzymać służące Polsce przedsięwzięcia i projekty poprzedników uznali, że zafundują Polakom igrzyska. Okazało się jednak, że nawet robienie igrzysk ich przerasta. Gdyby bowiem nie opasłe teczki pozostawione przez b. ministra sprawiedliwości na swoich kolegów partyjnych, nie byliby w stanie zrobić nic. Jakość ich rewanżystowskich wysiłków, jest żenująca.
PDT stracił już ewidentnie sterowność układu, ale - co ważniejsze - wmanewrował Polskę w niebezpieczne uwikłania. Nie trzymając elementarnej logiki i plotąc w niekontrolowany sposób co mu obłąkany umysł sytuacyjnie podrzuca, wygląda na gościa z Alzheimerem. Ale skutki tego ponosi Polska.
1. Wywołany przez Tuska kryzys w relacjach z USA jest oczywistą konsekwencją właśnie tego jego kaskadowego bredzenia (zapoczątkowanego słynnym obwieszczeniem, o istniejących dowodach że Trump to ruski agent). Później było już tylko gorzej. W słynnym bełkocie dla "Financial Times" nie to było istotne, że PDT znowu bredził o jakimś "wspólnym wysiłku obronym Europy". Istotne było obwieszczenie, że on wie iż Ruscy lada moment napadną na kraj NATO. To się liczy - jak twierdził - w tygodniach. Poziom kompromitacji jaki osiągnął w przestrzeni międzynarodowej, jest trudno wyobrażalny. Dowodzi tego już choćby fakt, iż Mr Apfelbaum w ogóle się do tego "wywiadu" ani razu nie odniósł, ale wręcz udał i udaje, że wie iż PDT coś takiego powiedział. Przeciwnie, ów Pan stawał na głowie, aby przy okazji uwolnienia A. Poczobuta komplementować D. Trumpa.
2. Co jednak istotniejsze, PDT kierując się ową "logiką" - atak ruskich może na nas w najbliższych tygodniach - w odpowiedzi na ewentualność przesunięcia amerykańskiej brygady pancernej z Niemiec do Polski, odpowiedział, "że on nie będzie podbierał sojusznikom żołnierzy". Jeśli ktoś w przestrzeni międzynarodowej miał jeszcze jakieś wątpliwości co do stanu jego poczytalności, to tą enuncjacją wszelkie zostały rozwiane. Stojąc w obliczu znanego tylko sobie zagrożenia (no bo przecież ani prezydent RP - zwierzchnik sił zbrojnych, ani minister obrony - bo do tego ględzenia PDT się w ogóle nie odniósł, ani Mr Apfelbaum - bo znowu zachował milczenie, o dowództwie sił zbrojnych nie wspominając - bo przecież żadnej, nawet cichej mobilizacji nie ogłoszono, etc.), mogąc realnie z dnia na dzień wzmocnić swój kraj potężnymi siłami największego z możliwych sojusznika, ze swoim głupkowatym uśmiechem obwieścił światu, że ma to w d...e.
3. A kiedy kilka dni później ów sojusznik, wykonał określone ruchy, wtedy ów geniusz z Sopotu, najpierw się zapowietrzył na szereg dni. Zaś później jak gdyby nigdy nic, zaczął bredzić o wartości sojuszniczej współpracy z USA. I tym razem z miną zafrasowaną, ale nie wspominając o tym, że za kilka tygodni będzie wojna, oznajmił, że siły amerykańskie to fundament bezpieczeństwa europejskiego. I znowu - co charakterystyczne - Mr Apfelbaum zachował milczenie i nie daje również od wielu dni, znaku życia. Na tyle sprytnie - jak to on - że nawet nie próbował na "X" komentować zaangażowania Departamentu Stanu w ewakuację z Węgier b. ministra sprawiedliwości.
4. W międzyczasie PDT również z bezsilną furhią obserwował wyczyny swojego obecnego ministra sprawiedliwości. Jego (a raczej jeszcze Bodnara) zaciąg w prokuraturze, wykonywał właśnie w ostatnich dniach rytualne sepuku pokazując już nie tyle nawet swoją całkowitą bezradność właściwie w każdej sprawie. Co istotniejsze, występy prok. Nowaka czy prok. Woźniaka (prawdziwych "asów" w talii Korneluka), środowisko prokuratorów odbiera jednoznacznie: do wyborów zostało mniej niż 500 dni, więc trzeba zacząć zbierać punkty pod nową ekipę. Bo z tymi obecnymi patałachami, lepiej się nie zadawać i nie wystawiać na późniejszy odstrzał. Jak to wygląda w praktyce? Mechanizm jest prosty. Ot choćby sprawa aresztowa Z. Ziobry. Akta "sprawy" liczą już na ten moment 6000 tomów - każdy 400 stron. razem prawie 2.500.000 stron "akt sprawy". Możemy ogłosić quiz na to, ile czasu zajmie sądowi "zapoznanie się" z tym szmelcem. Bo że to szmelc, obliczony wyłącznie na epatowanie tępawych "dziennikarzy" z TVNu czy Onetu no i swojego patologicznego zaplecza - to oczywiste. Jak to, że nic z tego szmelcu nie będzie, poza paplaniną propagandową.
5. Dodatkowo Żurek i jego funkowie z prokuratury bardzo trudzili się, by do spółki z Kierwińskim i Magyar'em dorwać ZZ i MR w Budapeszcie. I tak wysilali swoje obciążone tyloma sprawami "umysły", że dowiedzieli się z "Republiki", że obaj są już w USA. Teraz na dodatek dowiedzieli się, że ewakuację przeprowadziły wspólnymi siłami Departament Stanu i CIA. I co ciekawe, Mr Apfelbaum dalej milczy.
6. Kiedy kilka lat temu Sienkiewicz (ale nie ten noblista tylko ten pijaczek niegdyś z polskiego sejmu), perrorował z kumplami "U Sowy" o państwie z tektury, to można to wspomnieć z rozrzewnieniem. Teraz państwo stworzone przez PDT i jego koalicję, nie jest już nawet z tektury. Dowodzą tego akcje z "najściami policji" w celu interwencji w ostatnich tygodniach. Że "KTOŚ" tym steruje z zewnątrz, to widać. Ale serio - "wschodni ślad" czyli uniwersalne tłumaczenie PDT - to zwykła ściema. Ten zamęt, ilustrujący już nie tylko całkowitą bezładność, ale również możliwości ganiania polskich służb w sposób całkowicie niekontrolowany, to obraz totalnej katastrofy. "KTOŚ" bawi się polskimi służbami państwowymi, a te - jak byli szefowie SKW i SWW w tej knajpie nad morzem z GRU - bawią się na tuskowym Titanicu. Obraz nędzy i rozpaczy.
7. Ewakuacyjna akcja PDT i jego ferajny z Zondacrypto też przynosi słabe rezultaty. Wpradzie udało się (częściowo) zatrzeć ślady "inwestycji" tego bractwo w kryptowaluty, ale jak to mówią - w przyrodzie nic nie ginie. PDT już wie, że w tej sprawie pętla się zaciska.
Jeszcze bardziej zaciska się pętla w ramach wątków obyczajowych i pedofilskich. Eliminacja jednego posła, nic nie daje, a prawdziwa treść akt Epsteina eksploduje wkrótce. Tym bardziej że powołany przez PDT "zespół speców do oceny skutków", za nic nie kuma tego, o co tam chodzi i jakie bomby A zaraz będą eksplodować.
Powiedzieć że PDT siedzi na beczce prochu, to nie powiedzieć nic.
8. Już tylko marginalnie wspomnę, o twórczym wskrzeszeniu planu min. Cegielskiej. Mało kto pamięta, że w czasach AWSu ta kumpelka Tuska i innych "gdańskich liberałów", została ministrem zdrowia. Miała prosty plan rozwiązania ówczesnych problemów służby zdrowia (czyli braku kasy). Uznała, że trzeba radykalnie ograniczyć dostęp do usług medycznych, bo Polacy do lekarza chodzą z przyzwyczajenia. Chciała też wprowadzić odpłatność za wizyty u lekarza i znosić dopłaty do leków. W sumie jak to wtedy mówiono - trochę ofiar będzie, ale "system się oczyści". I oto dzisiaj D. Tusk postanowił wskrzesić F. Cegielską w postaci obecnej minister zdrowia. Ta - wzorem twórczych rozwiązań unijnych - wprowadziła system płacenia za nieświadczenie usług, na masówkę zamyka oddziały, komasuje, likwiduje nierentowne etc. I dzieje się cud - bo wedle niej Polacy się cieszą. Zwłaszcza z tego, że wizyty są już wyznaczane na 2028 i 2029 rok (tak, sam dostałem taki termin do dermatologa). Pani Grenda "oczyszcza system", przygotowuje skok na wynagrodzenia lekarzy i pielęgniarek - a że ofiary będą? No cóż, jakieś koszty muszą być.
9. Na domiar złego jak donoszą dobrze zorientowani, pewien mecenas korzystający poprzez rodzinne koneksje z dostępu do pewnej (uważanej za najbezpieczniejszą) przystani finansowej, gdzie dzięki owym koneksjom udało się członkom ferajny "powierzyć środki", zaczyna zachowywać się nerwowo. Podobno watykańskie demonstracje PDT, niekoniecznie wynikały z nagłego zrozumienia wagi papiestwa, a już w szczególności przywiązania do wiary katolickiej czy papieża. Jednak wizyta w IOR skończyła się mniej więcej tym samym, co widzimy w pierwszych scenach filmu "Vabank 1". Z tą różnicą, że nikt nie strzelał. Więc - jak ćwierkają dobrze zorientowani - "zaskórniaki" odłożone na przyszłość, może być ciężko wyciągnąć. Jest się naprawdę czym zamartwiać.
Wracając do Sienkiewicza (ale tego współczesnego), PDT wie co jest "owocem" rządów jego i jego żałosnej koalicji:
"C..j, d..a i kamieni kupa".
I kierunku ewakuacji (parafrazując innego wielkiego "myśliciela" tej formacji czyli Siemoniaka) "jak nie widać, tak nie widać".
