„Uruchamiam postępowanie karne i prokuratorzy będą badać tę sytuację” – oświadczył Żurek, dodając, że chce ustalić, „które pomogły prezydentowi w takim zachowaniu”. Wcześniej zarzucał, że „prezydent nagle zaczął sobie wybierać z tej szóstki, poza prawem, z naruszeniem konstytucji”.

Na te słowa szybko odpowiedzieli współpracownicy prezydenta. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz skomentował krótko: „Komik!”. Z kolei szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ocenił: „Najgorszym momentem dla każdego polityka jest ten, kiedy staje się śmiesznym. Pan Żurek przekroczył te granice już dawno temu”.

W tle sporu pozostaje kwestia procedury powoływania sędziów oraz zakresu kompetencji prezydenta i jego kancelarii. Żurek wskazywał m.in. na wątpliwości dotyczące działań urzędników, pytając „na jakiej podstawie prawnej” analizowano kandydatów. Z kolei otoczenie prezydenta odpiera zarzuty, podkreślając polityczny charakter działań resortu sprawiedliwości.