Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w żartobliwym tonie ogłosił, że prezydent Duda zgodził się objąć placówkę dyplomatyczną w Watykanie po zakończeniu kadencji, w zamian za podpisanie wszystkich wniosków o nominacje ambasadorskie.
Do słów Sikorskiego odniósł się w rozmowie z Wirtualną Polską zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Mieszko Pawlak. Ironizując, że w tej roli lepiej sprawdziłby się Donald Tusk, nawiązał do wcześniejszego ambasadorskiego doświadczenia Hanny Suchockiej, byłej premier, która pełniła funkcję ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej.
Warto podkreślić, że już od ponad roku trwa impas między prezydentem a MSZ w sprawie nominacji ambasadorskich. Prezydent Duda konsekwentnie blokuje niektóre kandydatury, w tym Bogdana Klicha na ambasadora w USA, wskazując na jego krytyczne wypowiedzi wobec Donalda Trumpa. Podobny los spotkał Ryszarda Schnepfa i innych byłych ambasadorów.
Dodatkowo, prezydent nie akceptuje nominacji osób z przeszłością akademicką w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych, argumentując, że ich edukacja była związana z sowieckim systemem.
Masowe odwołania dyplomatów przez Sikorskiego sprawiły, że wiele placówek funkcjonuje bez pełnoprawnych ambasadorów, co wymaga od Polski obsadzania tych stanowisk tymczasowymi charge d’affaires. Problem dotyczy kluczowych lokalizacji, m.in. NATO, Izraela czy krajów europejskich.
Chociaż media spekulowały o możliwym przełomie w rozmowach między prezydentem a szefem MSZ, rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana.