W środę premier Donald Tusk poinformował w mediach społecznościowych o „cyberataku na system informatyczny Platformy”.
- „Zaczęła się obca ingerencja w wybory
- oświadczył podkreślając, że służby wskazują na „wschodni ślad” wrogich działań.
Wedle ustaleń dziennikarza śledczego Radia ZET Mariusza Gierszewskiego, nieznanym dotąd sprawcom udało się przejąć konto jednego z lokalnych działaczy Platformy Obywatelskiej, z którego przejęli adresy mailowe i korespondencję, a następnie rozesłali z tego konta maile ze złośliwym oprogramowaniem.
Wczoraj do sprawy odniósł się szef resortu cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który oświadczył, że za tak odpowiedzialne są grupy z Rosji i Białorusi.
- „Mamy potwierdzenie, że akcja nie została przeprowadzona przypadkowo”
- stwierdził.
Dodał, że Rosjanie chcą ukraść Polakom wybory.
- „Federacja Rosyjska – ze swoimi partnerami – zapewne nie będzie na tym poprzestawała. O wszystkich takich atakach – tak jak informowałem – będziemy opinię publiczną powiadamiali”
- zapewnił.
Właśnie pod pretekstem rosyjskiej ingerencji, do której miało dojść w mediach społecznościowych, unieważniono pierwszą turę wyborów prezydenckich w Rumunii, w której zwyciężył prawicowy kandydat. Czy w Polsce może być przygotowywany podobny scenariusz? Nie wyklucza tego europoseł Michał Dworczyk, który swoimi obawami podzielił się dziś na antenie Polsat News.