Według mediów i informacji przekazywanych przez Bąkiewicza, atak miał miejsce przed godziną 5 rano. Napastnicy mieli przejść przez dwa ogrodzenia, wykorzystać „martwy punkt” systemu monitoringu i rzucić w budynek mieszkalny dwa koktajle Mołotowa. Jeden z nich zapalił taras, drugi roztrzaskał się o okno. Reakcja Roberta Fijałkowskiego, który obudził się wskutek huku i ugasił pożar, miała zapobiec tragedii i ewentualnemu uszkodzeniu całego domu. Na posesji znajdowały się także zwierzęta, m.in. konie i psy.
Bąkiewicz na antenie Telewizji Republika skrytykował działania policji, wskazując, że ich wstępna ocena czynu jako „zniszczenia mienia” jest niewystarczająca i nie oddaje grozy sytuacji:
„To wygląda jak zamach terrorystyczny. To już przestała być zabawa i krytyka w mediach społecznościowych. Publiczna krytyka zaczyna się przeradzać w próby zabójstwa.”
Bąkiewicz podkreślił, że próba wrzucenia koktajli Mołotowa do środka domu, gdzie znajdowały się osoby i zwierzęta, była „bezpośrednim zagrożeniem życia”:
„To jest próba zabójstwa! Gdyby pan Robert się nie obudził, mógłby zginąć w tym zamachu.”
Lider ROG zaznaczył również, że działacze jego ruchu wcześniej otrzymywali groźby „zrobienia krzywdy”, jednak nikt nie spodziewał się, że eskalacja przybierze tak brutalną formę.
Policja nie odniosła się jeszcze publicznie do komentarzy Bąkiewicza ani nie potwierdziła, czy kwalifikacja prawna ulegnie zmianie – np. na kwalifikację usiłowania zabójstwa lub czynów o charakterze terrorystycznym. Do tej pory materiały przekazane przez służby nie zawierają oficjalnego oświadczenia ani szczegółowych informacji o postępach śledztwa.
Ruch Obrony Granic to ogólnopolska inicjatywa społeczna, której celem jest m.in. obrona Polski przed — jak podkreślają jego członkowie — masową migracją oraz związanymi z nią zagrożeniami dla tożsamości narodowej i bezpieczeństwa społecznego. ROG deklaruje, że działa w sposób legalny i zgodny z patriotycznymi wartościami, organizując obywateli i oddolne inicjatywy.
