Nawet gdyby nie było ani jednej osoby na tym globie, która by się upominała o to, co się wydarzyło na Wołyniu, nawet gdyby cały świat akceptował albo nawet i czcił członków OUN i wznosił im pomniki, nawet gdyby w Polsce nikt by słowa o tym nie powiedział... nadal bym odrzucał przedstawicieli tej organizacji jako bohaterów dla siebie i nadal bym nie zmienił w żaden sposób swojego zdania.
Dla mnie nie ma znaczenia, kto i jak oficjalnie czy nieoficjalnie określa jakieś wydarzenia, co pisze w podręczniku – ma znaczenie tylko, czy sam będę wierny swoim przekonaniom i czy będę żył w zgodzie z własnym sumieniem. I dlatego nie akceptuję totalitarnej organizacji jako bohaterskiej. Bo bohater to pewnego rodzaju wzór dla kolejnych pokoleń i nie jest bez znaczenia, kto nim jest. I tak samo, jak odrzucam rosyjski totalitaryzm we wszystkich jego formach, jak odrzucam niemiecki czy chiński totalitaryzm, tak samo odrzucam i ukraiński. Albo może nawet bardziej, bo on dotyczy mnie bardziej niż te inne. OUN była totalitarną, szowinistyczną, antysemicką organizacją. To jest fakt, którego panowie nie ukrywali, to jest zawarte w dokumentach, które przyjmowali – mieli swoje przekonania i byli z nich dumni. A ja nie mogę być z takich przekonań dumny, czuję do nich wstręt. Nie zaakceptuję walki o budowę nacji czy walki o państwo za każdą cenę. Takie państwo, zbudowane na takim fundamencie, nie ma wartości. Ma znaczenie nie tylko to, że ktoś walczy o niepodległość, ale też i jak walczy, i czym konkretnie będzie ta niepodległość. W państwie OUN dla wielu dzisiejszych Ukraińców miejsca by nie było, łącznie z... na przykład dzisiejszym prezydentem Ukrainy.
Za te przekonania z ukraińskiej strony już usłyszałem wiele razy, że jestem rosyjskim propagandystą, który zniesławia Ukrainę. Odrzucam te tezy i samą koncepcję, że jest jakiś związek pomiędzy prorosyjskimi poglądami a traktowaniem przedstawicieli OUN jako bohaterów. To jest kłamliwa, fałszywa teza. Jest wręcz odwrotnie – uważam, że dla Ukraińców charakterystyczną cechą jest zamiłowanie do wolności osobistej, prawo jednostki do wyznaczania swojej drogi, aktywność społeczna, tolerowanie innych poglądów w ramach jednego organizmu narodowego i dlatego odrzucam organizację, której ideologia zakładała tłumienie tych wartości.
Czy druga strona popełniła zbrodnie? Pod każdym moim postem pojawiają się komentarze o tym, że druga strona przecież nie była lepsza. Szczerze mówiąc: JEST MI TO OBOJĘTNE. Nawet gdyby strona polska dokonała 5 razy gorszej zbrodni, nadal bym odrzucał OUN, ich ideologię i ich metody walki. Bo nic nie usprawiedliwia zbrodni, włącznie z inną zbrodnią. II RP była państwem stosującym odpowiedzialność zbiorową, represje, upokarzające akcje przeciwko swoim ukraińskim obywatelom. Państwem polskim zarządzał ostry, autokratyczny reżim. AK i inne formacje zabijały cywilów ukraińskich. Autorytarne państwo zachowało się jak autorytarne, nacjonalistyczne państwo. Próbowało asymilować mniejszości narodowe. A totalitarna organizacja OUN próbowała robić to, co robiły WSZYSTKIE TOTALITARNE ORGANIZACJE tamtego czasu – w sposób ostateczny rozwiązać kwestię... w tym wypadku polską, na tych ziemiach, które traktowała jako swoje. To jest mój osobisty pogląd na to, co się tam wydarzyło.
Sęk jednak polega na tym, że to nie ma znaczenia, bo to nie jest gra w to, kto kogo przekona do swoich racji. To nie jest sprawa Ukraińców dyskutować o polskich zbrodniach. To jest sprawa Polaków – to Polacy między sobą mają sami ocenić, jakie było to państwo i czy prawidłową prowadziło politykę. I nieważne dla mnie jest, co zadecydują. Sprawą Ukraińców jest dyskutować o UKRAIŃSKICH ORGANIZACJACH I UKRAIŃSKICH ZBRODNIACH. I to jest potrzebne nie Polakom, nie Rosjanom, nie Gruzinom, Ormianom czy Francuzom – to jest potrzebne samym Ukraińcom, bo to definiuje przyszłość Ukrainy. Stosunek do przeszłości definiuje to, kim jesteś, bo jeżeli nie wyciągasz wniosków z przeszłości, to popełnisz te same błędy w przyszłości. Niekoniecznie te same, bo ja nie uważam, że Ukraińcy znowu dokonają gdzieś jakiejś zbrodni na podobną skalę, ale kłamanie sobie samemu, wybielanie czegoś, co jest czarne, to jest błąd, który doprowadzi wcześniej czy później do tragedii. Zdolność do samorefleksji to jedna z podstaw cywilizowanego społeczeństwa.
Z drugiej strony, nie osoba, która większość swego życia spędziła w innym kraju, będzie o tym decydować. Dyskutować o ukraińskich bohaterach będą ci, którzy obecnie przelewają krew i umierają za to państwo – i to oni będą decydować o tym, kogo traktują jako bohaterów. Jeżeli są gotowi płacić za swoją decyzję odpowiednią cenę polityczną i kłamać samym sobie, to ich prawo.
Ten tekst nie jest głosem Ukraińców w Polsce, nie jest niczyim głosem poza moim. Odpowiadam tylko za siebie i za swoje własne sumienie.
Mikołaj Susujew
