Dawid Kacprzyk nie zdążył jeszcze zrobić specjalizacji, a prawo do wykonywania zawodu uzyskał zaledwie półtora roku temu. Mimo to, został już koordynatorem SOR-u w warszawskim Szpitalu Południowym. W ramach swojej praktyki lekarskiej zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł. W ten sposób znalazł się wśród 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy w kraju. Pytania o błyskawiczną karierę i niewyobrażalnie duże zarobki młodego medyka potęguje fakt, że jest radnym jednej z warszawskiej dzielnic, reprezentując rządzącą w Warszawie Koalicję Obywatelską. Z ujawnionych przez portal Zero grafików lekarza wynika, że w dniach, w których miał dyżurować w warszawskim Szpitalu Południowym, znajdował energię na występy w telewizji, udział w sesjach rady dzielnicy i inne polityczne aktywności. W szpitalu zdarzało mu się w tym czasie pełnić nawet… 96-godzinne dyżury.
Portal interia.pl próbował w tej sprawie porozmawiać z przedstawicielami warszawskiej KO, a zwłaszcza działaczami tej partii z Ursynowa – to z tej dzielnicy Kacprzyk był radnym. Pełniący z ramienia KO funkcję przewodniczącego rady Dariusz Pastor odmówił komentarza w tej sprawie.
Inni radni byli jednak bardziej rozmowni. „Koalicja Obywatelska schowała głowę w piasek i się nie odzywa” – twierdzi jeden z radnych opozycji.
„Czekają pewnie na to, co tam będzie się działo ze strony władz miasta i Naczelnej Izby Lekarskiej. Wiem, że w strukturach są bardzo niezadowoleni. Niezadowolenie sięga sufitu ze względu na to, że to kolejna nieprzyjemna rzecz, która w nich uderza, a z którą bardzo wiedzą, co zrobić” – dodał.
Niezależnie od ugrupowania, radni przyznają, że nic o sprawie Kacprzyka nie wiedzieli. Po raz pierwszy uzyskali wiedzę na ten temat z mediów.
„Jestem w szoku, że miał takie zarobki” – powiedział jeden z radnych opozycji. Zdaniem innego radnego, nic nie wskazywało na to, aby Kacprzyk nadzwyczajnie się zaharowywał.
„Nie wyglądał jak minister Szumowski w pandemii COVID” – powiedział jeden z radnych. „Nic nie wskazywało na skrajne przepracowanie” – dodał.
„On w ogóle jest bardzo aktywny. Może trochę jego aktywności nieco osłabły, ale nie było w tym przesady. Być może zdarzyło się, że raz na miesiąc Komisja Oświaty się nie odbyła. Nie mieliśmy poczucia, że inne zajęcia odciągały go od działalności w Radzie” – powiedział inny radny.
