Ściągnięcie do Polski posła Zbigniewa Ziobry zdaje się stawać najważniejszym oczekiwaniem elektoratu Koalicji Obywatelskiej wobec rządzących. By jednak móc choć skierować wniosek o jego ekstradycję, najpierw musi zapaść prawomocne postanowienie o zastosowaniu wobec niego aresztu tymczasowego. Posiedzenie w tej sprawie zostało zaplanowane na wrzesień. Po tym, jak pojawiły się informacje, że były minister sprawiedliwości udał się do USA, prokuratura wniosła o przyspieszenie terminu. W odpowiedzi Sąd Okręgowy w Warszawie wskazał, że „nie ma podstaw do modyfikacji wyznaczonego terminu posiedzenia”. W kolejnych krokach pojawiły się wnioski prokuratury o odsunięcie sędziów, a dziś sąd poinformował nagle, że posiedzenie zostanie jednak przyspieszone i odbędzie się już 1 lipca. Sprawę skomentował w mediach społecznościowych sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.

- „Gdyby Zbigniew Ziobro przebywał w areszcie, to termin byłby wrześniowy. Teraz jest w USA, to na rękę Waldemarowi Żurkowi jest termin bliższy. Kolejny dowód na ręczne sterowanie sądami warszawskimi”

- zauważyła była przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.