Podolak przyznał, że ukraiński wywiad obserwuje wzmożoną aktywność wojskową na terytorium Białorusi. Jak zaznaczył, część działań może mieć charakter presji psychologicznej i politycznej wobec Europy oraz Ukrainy. „To można uznać za próby eskalowania, podniesienia stawki” – powiedział. Dodał jednak, że Kijów widzi również „dużo działań logistycznych wokół potencjalnego frontu północnego”, co ma zmusić Ukrainę do rozciągnięcia sił obronnych.

Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście możliwego bezpośredniego udziału Białorusi w wojnie. „Terytorium Białorusi jest dziś całkowicie w zasięgu ostrzału. Są tam istotne punkty, które zostaną natychmiast zniszczone” – ostrzegł Podolak. W jego ocenie Łukaszenka powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji eskalacji. Jednocześnie ukraiński polityk podważył niezależność białoruskiego przywódcy, stwierdzając, że utracił on realną podmiotowość wobec Rosji.

Doradca kancelarii Wołodymyra Zełenskiego podkreślił także różnicę między społeczeństwem rosyjskim a białoruskim. Według niego Rosja „jest zanurzona w wojnie”, natomiast Białorusini „nie chcą agresji” i nie postrzegają konfliktu jako swojej wojny. „Nadal musicie znaleźć sposób, żeby stanąć z boku” – mówił, zwracając się symbolicznie do społeczeństwa białoruskiego.

W rozmowie pojawił się również temat relacji Mińska z Stanami Zjednoczonymi i prób ocieplenia kontaktów z administracją Donalda Trumpa. Podolak sceptycznie ocenił możliwość rzeczywistego politycznego resetu. „Stany Zjednoczone chcą przejąć Białoruś, wejść do biznesu, nic więcej” – stwierdził. Jednocześnie zauważył, że rosyjskie służby specjalne są głęboko osadzone w strukturach białoruskiego państwa i gospodarki.

Ukraiński polityk odniósł się również do kwestii rosyjskiej broni jądrowej rozmieszczanej na Białorusi. Według niego informacje o systemach takich jak Iskandery, Topole czy Oriesznik mają przede wszystkim znaczenie propagandowe. „To tylko retoryka, chodzi tylko o podniesienie stawki” – ocenił.

Część rozmowy dotyczyła także białoruskiej opozycji i relacji Ukrainy ze środowiskiem Swiatłana Cichanouska. Podolak przyznał, że Kijów przez długi czas zachowywał ostrożność wobec białoruskich środowisk emigracyjnych, przypominając, że rosyjskie wojska atakowały Ukrainę również z terytorium Białorusi. Jednocześnie zaznaczył, że kontakty z opozycją rozwijają się i są „konstruktywne, obiecujące”. W jego opinii obok Warszawy i Wilna również Kijów może stać się jednym z głównych centrów białoruskiej opozycji politycznej.

Podolak wyraźnie odróżnił też swoje spojrzenie na Rosję i Białoruś. O Rosji mówił jako o państwie, które wymaga „przeformatowania w kierunku jednostek etnicznych”. Natomiast Białoruś określił jako „absolutnie proeuropejski, spokojny kraj”, który „może podnieść status Europie Wschodniej i dać jej nowe możliwości”.

W ostatnich miesiącach eksperci zajmujący się bezpieczeństwem regionu wielokrotnie zwracali uwagę, że rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe oraz presja migracyjna na granicach z Polska i państwami bałtyckimi pozostają elementem szerszej strategii destabilizacyjnej Kremla. Analitycy Instytut Studiów nad Wojną oraz NATO wielokrotnie wskazywali, że Mińsk pełni dziś rolę strategicznego zaplecza Rosji, choć sam Łukaszenka stara się unikać bezpośredniego wejścia do wojny.