Szokującą decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego zakończyła się w piątek sprawa dwóch mężczyzn, którzy w 2018 roku zawarli w Berlinie jednopłciowy „związek małżeński”. Mężczyźni wnieśli o transkrypcję niemieckiego aktu małżeństwa do polskiego rejestru cywilnego. Z uwagi na to, że polskie prawo nie przewiduje małżeństwa osób tej samej płci, Urząd Stanu Cywilnego wydał decyzję odmowną. Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten w listopadzie ub. roku orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uznawać „małżeństwo jednopłciowe” zawarte w kraju, w którym przepisy zawarcie takiego „małżeństwa” umożliwiają. Respektując ocenę TSUE, a całkowicie ignorując polską Konstytucję, która za małżeństwo uznaje jedynie związek mężczyzny i kobiety, NSA uchylił decyzję kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie o odmowie dokonania transkrypcji i zobowiązał go do dokonania transkrypcji aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego w terminie 30 dni od dnia zwrotu akt administracyjnych.

Do sprawy odniósł się w programie „Graffiti” europoseł Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek, prywatnie partner innego europosła tego ugrupowania Roberta Biedronia, który przez pewien czas po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska pełnił funkcję wiceministra sprawiedliwości.

- „Zmieniłem stanowisko, homofobiczne stanowisko, polskiego rządu przed Trybunałem Sprawiedliwości i i pokazałem, że dzisiaj Polska, po 2023 roku, to Polska demokracji i tolerancji. To jest jedna kwestia. Po drugie to orzeczenie jest niezwykle istotne, ponieważ jest wykonaniem wyroku TSUE”

- powiedział.

Oczywiście TSUE nie ma żadnych kompetencji do wypowiadania się w tej sprawie. Mimo to, w ten sposób, tylnymi drzwiami, wprowadza się w Polsce „małżeństwa” osób tej samej płci. Europoseł Śmiszek był dopytywany, czy teraz szef MSWiA Marcin Kierwiński powinien zmienić formularze dokumentów.

- „Oczywiście, w moim przekonaniu to jest sprawa niezwykle prosta. Zmiana formularza, który zawiera nazwisko kobiety i mężczyzny, powinien być dostosowany w sposób bardzo techniczny, niekontrowersyjny i nieideologiczny - tak, aby mogły tam być ujawnione dane tych dwóch panów i innych osób, które będą w przyszłości. A będą”

- oświadczył reprezentant koalicji Donalda Tuska.

- „Już mam informacje, że dziesiątki i setki par polskich, które zawierały związki na przykład w Portugalii, w Danii czy gdziekolwiek indziej będą chciały mieć uregulowany swój status w swojej ojczyźnie”

- dodał.