Szokującą decyzją Naczelnego Sądu Administracyjnego zakończyła się w piątek sprawa dwóch mężczyzn, którzy w 2018 roku zawarli w Berlinie jednopłciowy „związek małżeński”. Mężczyźni wnieśli o transkrypcję niemieckiego aktu małżeństwa do polskiego rejestru cywilnego. Z uwagi na to, że polskie prawo nie przewiduje małżeństwa osób tej samej płci, Urząd Stanu Cywilnego wydał decyzję odmowną. Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten w listopadzie ub. roku orzekł, że państwo członkowskie ma obowiązek uznawać „małżeństwo jednopłciowe” zawarte w kraju, w którym przepisy zawarcie takiego „małżeństwa” umożliwiają. Respektując ocenę TSUE, a całkowicie ignorując polską Konstytucję, która za małżeństwo uznaje jedynie związek mężczyzny i kobiety, NSA uchylił decyzję kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie o odmowie dokonania transkrypcji i zobowiązał go do dokonania transkrypcji aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego w terminie 30 dni od dnia zwrotu akt administracyjnych.
W ten sposób, tylnymi drzwiami, wprowadza się w Polsce „małżeństwa jednopłciowe”.
Prof. Legutko: To rewolucja
- „To pokazuje, jaką mamy w Polsce dziś patologię, ale w ogóle także w świecie zachodnim. Oto mamy jakiegoś człowieka, sędziego, o którym nikt wcześniej nie słyszał, bo niczym szczególnym się nie zasłużył i on podejmuje decyzję mającą charakter tak naprawdę rewolucyjny. To jest zamach na jedną z najstarszych społecznych instytucji, jaką zna ludzkość. To jest wręcz nieprawdopodobne, co ten człowiek ma w głowie, jaki jest jego profil psychiczno-moralny, że on takie decyzje podejmuje. Przecież w takich sprawach wymagana jest szczególna ostrożność. On jakby sam przed sobą się nie zawstydził, nie zastanowił i nie powiedział, a kim ja jestem, żeby coś takiego robić, bo przecież podstawy tego orzeczenia są żadne”
- powiedział w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko.
Filozof podkreślił, że „to jest coś więcej” niż tylko „tzw. aktywizm sędziowski”.
- „To jest jakaś bezczelność i nieuczciwość, bo Konstytucja RP jest tutaj jednoznaczna. Gdyby chcieć to zmieniać, to trzeba by uruchomić duży proces prawno-społeczny, parlament, może i referendum. A tymczasem taki numer wykręca nam jeden facet”
- zauważył.
Rozmówca wPolityce.pl odniósł się też do zachowania marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który w reakcji na decyzję NSA, pokazał się w Sejmie otulony we flagę ruchu LGBT.
- „To jest bardzo znamienne. Stary komuch, który nawet sam się kiedyś tak nazwał, może trochę autoironicznie, ale to słowo padło i on zasłużył na takie określenie, bo zapisał się do PZPR w okolicach stanu wojennego, dziś robi nową rewolucję”
- stwierdził prof. Legutko.
- „Przedtem rewolucjonizowali rolnictwo i gospodarkę, dokonując potwornego zniszczenia, a dziś robią taką samą destrukcję w instytucjach takich, jak rodzina, małżeństwo, zasady współżycia. To jest dokładnie ten sam sposób myślenia, to jest niszczycielski bolszewizm. Jakieś to wszystko pokraczne, że ten stary komuch z tą płachtą LGBTQ na plecach paraduje po Sejmie”
- dodał.
