Sprawa dotyczy urzędniczki podlegającej kancelarii premiera Donald Tusk. Decyzję o odwołaniu podjęto 21 października, jednak – jak czytamy – nie zawarto w niej uzasadnienia. Kobieta od czerwca przebywała na zwolnieniu lekarskim, a po urodzeniu dziecka korzystała z urlopu macierzyńskiego.

Według nieoficjalnych informacji w urzędzie nie zgłaszano wobec niej zastrzeżeń zawodowych. „Jedynym powodem odwołania był fakt, że zaszła w ciążę i urodziła dziecko. To bulwersujące” – twierdzi jedno ze źródeł cytowanych przez media.

Inaczej sprawę przedstawia Centrum Informacyjne Rządu, które przekonuje, że decyzja miała charakter formalny. „Zmiana miała charakter organizacyjny i oznacza zmianę zajmowanego stanowiska, nie zaś rozwiązanie stosunku pracy ani ograniczenie praw pracowniczych” – przekazano w komunikacie. Dodano również, że wszystkie uprawnienia pracownicy „pozostają w pełni zachowane”.

Eksperci wskazują jednak na istotny kontekst prawny i etyczny. Jak wyjaśnia mec. Maria Sankowska-Borman, stanowiska obsadzane w drodze powołania mogą być odwoływane w dowolnym momencie. „To szczególny rodzaj zatrudnienia, zwykle dotyczy stanowisk, gdzie potrzebne jest szczególne zaufanie” – zaznacza. Jednocześnie dodaje, że sama zgodność z przepisami nie przesądza o ocenie sytuacji: „Jeśli odwołanie następuje z przyczyn dyskryminacyjnych, np. z powodu korzystania z uprawnień macierzyńskich, to jest niezgodne z prawem”.