2. W ten sposób premier Tusk jest przymuszany do walczenia z systemem, który bardzo aktywnie współtworzył jako przez 7 lat premier naszego kraju, a później przez kolejne 5 lat jako przewodniczący Rady Europejskiej. Przypomnijmy, że Tusk najpierw jako premier w latach 2008-2014, tworzenie systemu EU ETS wspierał i akceptował, a później jako przewodniczący Rady Europejskiej w latach 2014-2019, nawet go kształtował w kolejnych etapach i wręcz wymuszał jej przyjmowanie na przywódcach wszystkich krajów członkowskich. Przypomnijmy także, że na tak radykalny system europejskiej polityki klimatycznej, najpierw jesienią 2008 roku zgodził się właśnie Tusk (słynne 3x20 w tym redukcję o 20 proc. emisji CO2 do roku 2020), przy czym wyraził także zgodę na zmianę bazy z roku 1990 na 2005 rok, co w sposób szczególny postawiło Polskę w trudnej sytuacji, a także na obowiązkowy handel uprawnieniami do emisji dla wytwarzających energię elektryczną, który zaczął obowiązywać od 1 stycznia 2013 roku. Jeszcze radykalniejsze rozwiązania zaproponowała KE w polityce klimatycznej w 2014 roku, Tusk wtedy jeszcze jako premier zdając sobie sprawę, że ich przyjęcie uderzy w Polskę jeszcze mocniej niż porozumienie z 2008 roku, dwukrotnie prosił o przełożenie debaty nad tymi zmianami na posiedzeniu Rady Europejskiej w marcu i w czerwcu 2014, na jesień tego roku.

3. Pod koniec października 2014 roku na posiedzenie RE, kierowanej już wtedy przez nowego przewodniczącego Donalda Tuska, pojechała nowa premier Ewa Kopacz i zupełnie nieprzygotowana zgodziła na kolejne restrykcje (między innymi ograniczenie emisji CO2 o 43 proc. do 2030, do aż już 60%), ale przede wszystkim na wprowadzenie tzw. Rezerwy Stabilizacyjnej. Rezerwa to zdjęcie z rynku 900 mln ton pozwoleń na emisję, co już wówczas zostało nazwane przez polski Senat para-podatkiem dla polskich wytwórców energii elektrycznej i jest poważnym powodem gwałtownego wzrostu ich cen. Drugim powodem wzrostu cen pozwoleń na emisję CO2 był fakt, że od stycznia 2018 roku, stały się one instrumentem finansowym, a tym samym w handlu nimi bierze udział szeroko rozumiany sektor finansowy, a pozwolenia na emisję stały się przedmiotem powszechnej spekulacji. Ponadto także wtedy w roku 2014 wprowadzono zmianę w handlu emisjami ETS na lata 2021-2030, polegającą na corocznej redukcji puli uprawnień na rynku o 2,2 proc., co oznacza w każdym roku zmniejszenie ich ilości, a tym samym kolejny powód do windowania ich cen w obrocie giełdowym.

4. Przypomnijmy także, że kolejne posunięcia w polityce klimatycznej UE , były oprotestowywane przez rządy premier Szydło i Morawieckiego, a te najbardziej drastyczne decyzje podjęte większością głosów na RUE, zostały zaskarżone do TSUE w 2022 roku. Jednak tuż po przejęciu władzy przez nową koalicję pod przywództwem Tuska, te skargi zostały już w lutym 2024 roku wycofane z przez rząd z TSUE, bo przecież Tusk starając się o wsparcie Brukseli w odzyskaniu władzy w Polsce zaciągnął tam różnego rodzaju zobowiązania, w tym takie jak akceptowanie unijnej polityki klimatycznej i migracyjnej. Wycofano skargi rządu Morawieckiego związane: z zakazem rejestracji samochodów z silnikami spalinowymi po roku 2035, rozporządzeniem o wyznaczaniu przez UE krajowych celów w zakresie redukcji emisji, zmianami w unijnych limitach handlu uprawnieniami do emisji CO2, a także z rozporządzeniem dotyczącym pochłaniania CO2 przez lasy w poszczególnych krajach członkowskich.

5. Tak zaprojektowany ze znaczącym udziałem Donalda Tuska jako premiera a później szefa RE przyniósł rezultat w postaci nie tylko znacznie wyższej ceny energii elektrycznej w całej UE niż w USA, czy Chinach ,a także jedną z najwyższych cen tej energii w Polsce, ze względu na strukturę polskiego miksu energetycznego ciągle w dużej mierze opartej na węglu. Znawcy tej problematyki od dawna przestrzegali ze właśnie takie będą dla Polski skutki zaostrzania unijnej polityki energetycznej ale pierwszy rząd Tuska tym się nie przejmował, a później Tusk jako szef RE wymuszał na wszystkich krajach jej dalsze zaostrzanie. Teraz kiedy podczas kolejnego premierowania przyszło mu się mierzyć ze skutkami tego co stworzył, bardzo nerwowo reaguje na list prezydenta Nawrockiego, który oczekuje od premiera stanowczości w tej sprawie.