Sprawę rozpatrywała Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego. W orzeczeniu wskazano, że obowiązująca ustawa – Prawo o ustroju sądów powszechnych – nie przewiduje możliwości odwołania tych funkcjonariuszy przez ministra przed zakończeniem ich kadencji.

Rozstrzygnięcie dotyczy decyzji personalnych podejmowanych w ostatnim czasie przez kolejnych ministrów sprawiedliwości. W kwietniu 2025 roku ówczesny szef resortu, Adam Bodnar, zdecydował o odwołaniu z funkcji rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba oraz wcześniej zwolnił z funkcji zastępcy rzecznika Przemysława Radzika.

Kilka miesięcy później podobną decyzję podjął jego następca, Waldemar Żurek, który 29 lipca 2025 roku odwołał ze stanowiska zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.

Problem polegał na tym, że kadencje tych funkcjonariuszy miały trwać do połowy 2026 roku.

Skład orzekający, w którym zasiadali sędziowie Wiesław Kozielewicz i Zbigniew Korzeniowski oraz ławnik Arkadiusz Sopat, uznał, że decyzja o odwołaniu zastępcy rzecznika dyscyplinarnego była nieskuteczna.

Kluczowym argumentem okazał się brak jednoznacznego przepisu w ustawie.

„Wobec pominięcia w ustawie o ustroju sądów powszechnych wyraźnej podstawy prawnej, odwołanie rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego zastępców przez ministra sprawiedliwości przed upływem kadencji de lege lata nie jest prawnie możliwe i skuteczne” – wskazał sędzia Wiesław Kozielewicz.

Sąd Najwyższy zwrócił również uwagę na szerszy kontekst systemowy. W uzasadnieniu podkreślono, że ustawodawca przewidział możliwość przerwania kadencji w przypadku zastępców rzecznika działających przy sądach apelacyjnych i okręgowych, ale tylko w ściśle określonych sytuacjach.

„Skoro kadencyjność tych organów zakłada brak możliwości ich odwołania poza wyraźnie wskazanymi przypadkami, to brak takiej regulacji w ustawie oznacza, że minister nie może podjąć takiej decyzji” – podkreślono w uzasadnieniu.

Decyzja Sądu Najwyższego ma istotne znaczenie dla interpretacji przepisów regulujących odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów. W praktyce oznacza ona, że kadencja rzecznika dyscyplinarnego oraz jego zastępców jest chroniona ustawowo i nie może zostać przerwana decyzją ministra, jeśli ustawa nie przewiduje takiej możliwości.

Sprawa pokazuje również, jak duże znaczenie w polskim systemie prawnym ma zasada kadencyjności instytucji publicznych. Jeśli ustawodawca nie przewidzi wyraźnej procedury odwołania przed upływem kadencji, organ powołujący nie może samodzielnie takiej możliwości domniemywać.