Jednocześnie coraz więcej analityków wskazuje, że podobne przekazy mogą być elementem rosyjskiej operacji informacyjnej. W ostatnich dniach w zachodnich mediach pojawiały się bowiem publikacje wykazujące, że Rosja nie udziela realnego wsparcia swoim partnerom i sojusznikom, takim jak Iran, Wenezuela czy Kuba. Taki obraz Moskwy jako słabego i niewiarygodnego partnera – w dodatku nie radzącego sobie w agresji na Ukrainę - uderza w jej wizerunek wśród państw współpracujących z Kremlem.
W tym kontekście pojawienie się informacji o rzekomym przekazywaniu Iranowi danych wywiadowczych może więc być próbą odwrócenia tej narracji.
Warto tu przypomnieć, że dzień wcześniej amerykańskie ośrodki analityczne informowały o innym wątku – udziale prywatnej firmy technologicznej z Chin w ujawnianiu informacji o lokalizacji niektórych baz wojskowych Stanów Zjednoczonych w regionie - ZOBACZ.
Teraz w przestrzeni medialnej pojawia się zupełnie inny przekaz, przypisujący podobne działania Rosji.
Według publikacji „The Washington Post” irańskie ataki na amerykańskie cele w regionie mają cechować się rosnącą precyzją. W ostatnich dniach uderzenia miały być wymierzone m.in. w radary wczesnego ostrzegania oraz elementy infrastruktury dowodzenia. Eksperci z ośrodków badawczych, takich jak Carnegie Endowment for International Peace czy Harvard Kennedy School, wskazują, że działania Iranu są coraz bardziej skoordynowane i technologicznie zaawansowane.
Analitycy podkreślają więc konieczność ostrożnego podchodzenia do doniesień o tajnych operacjach wywiadowczych, zwłaszcza te wskazujące na zwiększone zaangażowane Moskwy. W świecie intensywnej rywalizacji geopolitycznej informacje są elementem walki o wizerunek i wpływy i często są równie ważnej jak działania na polu bitwy.
