Nie tylko środowiska prawicowe są przerażone „reformą” systemu edukacji w wydaniu minister Barbary Nowackiej. Coraz bardziej przeraża ona również osoby o lewicowych poglądach. Tak jest w przypadku posła Józefaciuka, który przeprowadził w resorcie edukacji kontrolę poselską dot. rozporządzenia nakazującego odejście od obowiązkowych prac domowych w klasach I-III szkoły podstawowej.
- „MEN nie przeprowadziło analiz wpływu zmian na wyniki uczniów przed wydaniem rozporządzenia. Nie ma dokumentów pokazujących proces decyzyjny. Nie ma planu monitorowania skutków reformy. Nie było zabezpieczenia finansowego. Nie zlecono ani razu IBE przeprowadzenia badań dotyczących prac domowych. Nie opracowano harmonogramu reagowania w obecnej, kryzysowej sytuacji - MEN czeka na niezlecone rekomendacje bez planowanego terminu”
- dzieli się wnioskami z kontroli parlamentarzysta.
- „Jedyny materiał, którym dysponuje ministerstwo, to raport IBE przygotowany przez Instytut z własnej inicjatywy już po wprowadzeniu rozporządzenia - i to raport oparty głównie na ankietach dobrostanu”
- dodaje.
Poseł podkreśla, że resort nie przenalizował wyników egzaminów, wpływu rozporządzenia na uczniów zdolnych, na uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi czy jakości kształcenia.
- „To nie jest sposób prowadzenia polityki edukacyjnej. To amatorszczyzna”
- podkreśla Józefaciuk.
W dniach 5.02-5.03 przeprowadziłem kontrolę w MEN - sprawdziłem dokumentację dotyczącą rozporządzenia dotyczącego prac domowych.
— Marcin Józefaciuk (@M_Jozefaciuk) March 6, 2026
Na podstawie przekazanych dokumentów wnioski są szokujące.
📌 MEN nie przeprowadziło analiz wpływu zmian na wyniki uczniów przed wydaniem… pic.twitter.com/8xQOQvuvTe
