Zgodnie z ustaleniami, nowe przepisy wprowadzą „niższe kontyngenty importowe poprzez ograniczenie wolumenu importu bezcłowego do 18,3 mln ton rocznie”, co oznacza znaczące zmniejszenie dopuszczalnego poziomu importu. Jednocześnie przewidziano podniesienie stawek celnych – „zastosowałoby ono również cło w wysokości 50% (…) do importu przekraczającego kontyngent oraz do wyrobów stalowych nieobjętych kontyngentem”.

Jak podkreślono w komunikacie, „celem jest przygotowanie UE do przeciwdziałania negatywnym skutkom handlowym globalnej nadprodukcji na unijnym rynku stali po wygaśnięciu obecnych zabezpieczeń (…) w dniu 30 czerwca 2026 r.”.

Nowe regulacje mają również zwiększyć kontrolę nad pochodzeniem surowca. Projekt przewiduje „wzmocnienie identyfikowalności importowanych wyrobów stalowych poprzez weryfikację dowodów, które importerzy mają przedstawić na temat pochodzenia swojej stali”. Komisja Europejska będzie musiała uwzględniać te informacje przy przyznawaniu rocznych kwot.

Wśród politycznych deklaracji pojawia się także wątek Rosji. Jak wskazała negocjatorka Karin Karlsbro, „zwalczanie negatywnych skutków handlowych (…) jest niezbędne”, a jednocześnie instytucje UE chcą „zadeklarować znaczenie szybkiego wycofania całego importu rosyjskich wyrobów stalowych”.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 lipca 2026 roku, po formalnym zatwierdzeniu przez Parlament Europejski i Radę UE. W dokumencie zaznaczono, że unijny sektor stalowy ma „kluczowe znaczenie dla gospodarki UE i strategiczne znaczenie dla zdolności obronnych”, zwłaszcza w obliczu „znacznej i utrzymującej się presji importowej”.

Jednocześnie cały proces pokazuje napięcie między ochroną rynku a wyzwaniami związanymi z polityką klimatyczną i globalną konkurencją. UE próbuje ograniczyć napływ tańszej stali, jednocześnie utrzymując własne regulacje środowiskowe, co dla wielu producentów pozostaje jednym z największych wyzwań i utrudnień.