Kilka dni temu na łamach Money.pl ukazał się artykuł Szymona Jadczaka i Karoliny Wysoty, którzy podzielili się szokującymi ustaleniami na temat posła Romana Giertycha.
- „Dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl dotarli do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą założono w Liechtensteinie podmiot, przez który przelano blisko milion złotych do spółki polityka. Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych. Daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu”
- podali dziennikarze.
- „Prokuratura nie przesłuchała tych kobiet. Nie wystąpiła też o dokumenty podmiotu z Liechtensteinu. Bez przyjrzenia się tym informacjom umorzyła zarzuty wobec Giertycha”
- dodali.
O ustalenia te Wirtualna Polska zapytała ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
- „Tej sprawy nie znam”
- oświadczył.
Zapewniał przy tym, że przynależność partyjna Romana Giertycha nie ma żadnego znaczenia.
- „Jak pojawiają się nowe fakty, polecam innej prokuraturze je zbadać - tak jak w sprawie z Lubina. Jak mam sygnał z nowymi dowodami, uruchamiam postępowania bez względu na to, kto jest z jakiej partii. Tu nie ma świętych krów”
- przekonywał.
Wobec tego dziennikarze zapytali ministra o umorzenie polskiego wątku sprawy Sławomira Nowaka, byłego ministra w rządzie Donalda Tuska.
- „Co do tego jestem absolutnie przekonany, że to była dobra decyzja. Ten wątek był całkowicie dęty, a główna sprawa się toczy nadal. Gdy rozmawiałem z prokuratorami, słyszałem, że część osób robiących tę sprawę powinna mieć zarzuty karne”
- odpowiedział Waldemar Żurek.
Wirtualna Polska pytała również o aferę z Kłodzka.
- „Poprosiłem, żeby organizacje czerpiące z Funduszu Sprawiedliwości zajęły się intensywnie dziećmi będącymi ofiarami. I to się stało. Prokuratura złoży apelację od wyroku dla oskarżonej kobiety. Otrzymała ona karę 6,5 roku pozbawienia wolności, podczas gdy oskarżyciel domagał się 18,5 roku - ta rozbieżność jest drastyczna. Z kolei 25 lat dla głównego sprawcy to jedna z najsurowszych kar za tego typu czyny w Polsce. Jeśli jednak prokurator, który najlepiej zna akta sprawy, uznaje, że wyrok wciąż jest zbyt łagodny, wniesienie apelacji jest naszym obowiązkiem”
- powiedział szef resortu sprawiedliwości.
