W programie „Gość Wydarzeń” wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do zarzutów dotyczących funkcjonowania Szpitala Południowego oraz roli byłego koordynatora SOR-u Dawida Kacprzyka.
– „Dlaczego Kacprzyk jest ciągle na wolności? Dlaczego prokuratura zajmuje się zastraszaniem?” – pytał Morawiecki. Jego zdaniem były koordynator szpitalnego oddziału ratunkowego „już powinien siedzieć w areszcie”, a brak zastosowania środków zapobiegawczych budzi poważne wątpliwości.
Były premier podkreślał, że po publikacjach medialnych i wypowiedziach lekarza-sygnalisty sprawa przestała dotyczyć jedynie organizacji pracy szpitala.
– „Mówimy nie tylko o cierpieniu ludzkim i zdrowiu, ale o rzeczach ostatecznych. Mówimy o tym, że jeden człowiek, który prawdopodobnie zbudował tam ośmiornicę Platformy Obywatelskiej, doprowadził do zaniedbań i prawdopodobnie do śmierci niewinnych osób” – stwierdził Morawiecki.
Polityk nawiązał również do informacji przekazywanych przez dr. Emila Jędrzejewskiego w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim. Lekarz twierdził, że w placówce dochodziło do poważnych nieprawidłowości organizacyjnych, które mogły mieć wpływ na bezpieczeństwo pacjentów.
Szczególnie ostro były premier ocenił działania Donalda Tuska. Jego zdaniem premier próbuje podważać wiarygodność lekarza-sygnalisty jeszcze przed zakończeniem postępowania wyjaśniającego.
– „To, co robi premier Tusk, jest absolutnie obrzydliwe. Te podłe i plugawe insynuacje, które mają za zadanie podważyć wiarygodność pana doktora Jędrzejewskiego, to jest ich ostatnia deska ratunku” – powiedział Morawiecki.
Według byłego szefa rządu wezwanie lekarza do prokuratury i równoczesny brak zdecydowanych działań wobec osób, których dotyczą zarzuty, może budzić pytania o priorytety śledczych.
Morawiecki zwrócił się również do potencjalnych świadków sprawy.
– „Nie bójcie się. Naprawdę, nie obawiajcie się. Mówcie prawdę i pokazujcie patologię tej władzy” – apelował.
