Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba, dr Jędrzejewski został przesłuchany wyłącznie w charakterze świadka.
– „Na samym początku pan doktor został poinformowany, że będzie przesłuchiwany w charakterze świadka, bez jakichkolwiek podejrzeń wobec tej osoby” – podkreślił rzecznik prokuratury.
Według relacji śledczych lekarz poinformował, że nie zdążył ustanowić pełnomocnika i w związku z tym nie chce odpowiadać na pytania w trakcie obecnego przesłuchania.
– „Świadek zakomunikował, że nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika. Poinformował, iż nie udało mu się do chwili obecnej ustanowić pełnomocnika” – przekazał prok. Skiba.
Mimo stanowiska lekarza prokuratorzy uznali, że nie ma podstaw do natychmiastowego przełożenia czynności procesowej. Powodem miało być znaczenie informacji, które – według wcześniejszych publicznych wypowiedzi dr. Jędrzejewskiego – mogą mieć istotne znaczenie dla dwóch prowadzonych postępowań.
Rzecznik prokuratury ujawnił, że lekarz przekazał śledczym krótką notatkę zawierającą dane dwóch osób, które – jego zdaniem – mogły zostać pokrzywdzone.
– „Świadek przedłożył do protokołu notatkę zawierającą nazwiska osób pokrzywdzonych. Chodzi tutaj o dwie osoby wraz z numerami PESEL tych osób” – poinformował prok. Skiba.
Następnie śledczy zadali lekarzowi kilkadziesiąt pytań dotyczących prowadzonych postępowań. Jak podkreślił rzecznik, odpowiedzi jednak nie uzyskano.
– „Świadek każde z pytań skwitował milczeniem” – relacjonował prok. Skiba.
Prokuratura chciała również zabezpieczyć telefon komórkowy, na którym miały znajdować się wiadomości dotyczące zgłaszanych nieprawidłowości. Dr Jędrzejewski miał jednak oświadczyć, że urządzenie przyniesione na przesłuchanie nie jest telefonem zawierającym materiały, o których wcześniej mówił publicznie.
Nowy termin przesłuchania wyznaczono na najbliższy poniedziałek o godzinie 9:00.
Sprawa zyskała rozgłos po występie dr. Jędrzejewskiego w Kanale Zero, gdzie w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim opowiadał o funkcjonowaniu Szpitala Południowego oraz o nieprawidłowościach, które – jego zdaniem – miały występować w placówce. Portal Zero informował wcześniej, że lekarz miał przekazywać informacje o problemach władzom Warszawy, a następnie został zwolniony ze stanowiska.
Po nagłośnieniu sprawy pojawiły się również głosy podważające wiarygodność lekarza. W jego obronie wystąpił jednak dr Narcyz Sadłoń, były lekarz Wojskowego Instytutu Medycznego oraz osobisty lekarz śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
W rozmowie z portalem Niezalezna.pl Sadłoń nie szczędził słów uznania dla swojego kolegi po fachu.
– „Jeżeli są ludzie, za których mogę ręczyć, to jest to na pewno dr Jędrzejewski. Jeżeli chodzi o kompetencje medyczne, to wszystko to, co powiedział, jest prawdą – jest czystym złotem medycznym i chirurgicznym” – podkreślił.
Lekarz zwrócił uwagę nie tylko na umiejętności zawodowe byłego ordynatora, ale również na jego cechy charakteru.
– „Nie mam wątpliwości, że jest to uczciwy człowiek i uczciwy lekarz, za którego ręczę. Gdyby dzisiaj trzeba było stanąć w szeregu tych, którzy za niego ręczą, to już w nim staję” – zadeklarował.
Dr Sadłoń podkreślił również, że Jędrzejewski nigdy nie angażował się politycznie.
– „Jego polityka po prostu nie interesuje. To jest zawodowiec – chirurg, oficer, lekarz i człowiek” – zaznaczył.
Najbliższe przesłuchanie może okazać się kluczowe dla wyjaśnienia sprawy. To właśnie wtedy śledczy będą oczekiwać od lekarza przedstawienia szczegółowych informacji i dowodów dotyczących zarzutów, które w ostatnich dniach wywołały burzliwą debatę o funkcjonowaniu jednej z największych warszawskich placówek medycznych.
