Minister Motyka gościł na antenie Radia ZET, gdzie zapewniał, że w rozpoczynającym się roku prąd będzie raczej tańszy niż droższy. Odpowiadał również na zarzuty o niewłaściwe przygotowanie się rządzących na walkę ze skutkami ataku zimy. Jeden ze słuchaczy zapytał szefa resortu energii, co mają zrobić Polacy, jeżeli wskutek ataku zimy czy ataku hakerskiego wstrzymane zostaną dostawy prądu. W jaki sposób wówczas będą mieli ogrzać swoje domy?

- „Szczególnie po tych wydarzeniach, które są nam przedstawiane po ataku Rosji na Ukrainę plus po nagłym ataku zimy, (…) uważam, że w ogrzewnictwie indywidualnym posiadanie takiego backupu czy to w postaci kotła na biomasę, czy to w postaci pieca gazowego, powinno być możliwie i jest możliwe, należy się moim zdaniem też tak zabezpieczyć”

- wypalił minister.

Problem jednak w tym, że piec gazowy ani bardziej zaawansowane kotły na biomasę nie zadziałają bez prądu, nie są więc realnym zabezpieczeniem na wypadek blackoutu.