W oświadczeniu opublikowanym za pośrednictwem prawników małżeństwo złożyło kondolencje rodzinom ofiar i zapewniło o pełnej współpracy ze śledczymi. Zapewnili, że nie będą w żaden sposób utrudniać postępowania i deklarują zaufanie do organów prowadzących dochodzenie, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tragedii.
Prokuratura postawiła właścicielom lokalu zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń ciała oraz podpalenia. Według wstępnych ustaleń śledczych ogień miał zostać zaprószony przez iskry z tzw. zimnych ogni przymocowanych do butelek szampana. Sufit lokalu, wykończony łatwopalną pianką izolacyjną, przyczynił się do błyskawicznego rozprzestrzenienia się pożaru.
Szwajcarskie media zwracają uwagę na poważne zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa pożarowego. Jak poinformowały władze Crans-Montana, od 2019 roku w obiekcie nie przeprowadzano żadnych kontroli, a ewakuację miały utrudniać wąskie schody i nieczytelne drogi wyjścia.
Rodziny ofiar domagają się odpowiedzi i sprzeciwiają się pojawiającym się w sieci oskarżeniom pod adresem rodziców nastolatków, którzy bawili się tej nocy w barze. „Nie jesteśmy nieodpowiedzialni” – podkreślają bliscy ofiar, wskazując, że dzieci były pod opieką i znajdowały się w grupie rówieśniczej, w miejscu powszechnie uznawanym za bezpieczne.
« L’écran altère la réalité » : pourquoi certaines victimes de Crans-Montana filmaient-elles au lieu de fuir ?
— Le Parisien (@le_Parisien) January 7, 2026
➡️ https://t.co/UHpkd9L3S3 pic.twitter.com/sGqfvUtGdL
