Jednym z pierwszych polityków, którzy publicznie odnieśli się do tej sprawy, był poseł Łukasz Kmita. W rozmowie na antenie Telewizja wPolsce24 Kmita został zapytany wprost o możliwość startu w wyborach samorządowych. Odpowiedział ostrożnie, ale jednoznacznie zasugerował gotowość do podjęcia wyzwania.

„Jestem zawsze do dyspozycji partii i chyba jeszcze nie zdarzyło się, żebym powiedział ‘nie’” — podkreślił polityk PiS. Przypomniał również, że startował już wcześniej w wyborach na prezydenta Krakowa i — jak zaznaczył — osiągnął „niezły wynik”.

Referendum zakończyło się politycznym trzęsieniem ziemi. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało ponad 171 tysięcy mieszkańców miasta. Jednocześnie nie udało się odwołać Rada Miasta Krakowa z powodu niewystarczającej frekwencji.

Łukasz Kmita wskazywał, że wynik referendum pokazuje narastające społeczne zmęczenie obecną władzą — nie tylko w Krakowie, ale w całym kraju.

„Coraz więcej Polaków zdaje sobie sprawę z jakości rządów tej władzy. Buta, arogancja, chamstwo i wyższość. To jest coś, co miało miejsce nie tylko w Krakowie” — mówił polityk. Dodał również: „Wszyscy Polacy odczuwają tę butę, arogancję i wyższość, bo one płyną z Warszawy od Donalda Tuska”.

W krakowskich strukturach PiS coraz częściej wymieniane są także inne nazwiska potencjalnych kandydatów. Polityczni komentatorzy wskazują, że partia może postawić zarówno na doświadczonego parlamentarzystę, jak i osobę spoza pierwszej linii krajowej polityki, próbując wykorzystać społeczne zmęczenie konfliktem pomiędzy największymi ugrupowaniami.