Straż pożarna wyważyła wczoraj drzwi w rodzinnym mieszkaniu prezydenta Karola Nawrockiego. Siłowe wejście do mieszkania, którego współwłaścicielem jest najważniejsza osoba w państwie było następstwem fałszywych zgłoszeń, wedle których w mieszkaniu wybuchł pożar, a w środku znajdują się dzieci w stanie zagrażającym ich życiu. To tylko jedna z kilkunastu interwencji, realizowanych po fałszywych alarmach, które wcześniej paraliżowały pracę nieprzychylnych obozowi władzy mediów.

- „Problem w tym, że przez ostatnie kilkanaście dni ze strony polityków koalicji rządzącej (za pojedynczymi wyjątkami) i podległych im służb można było usłyszeć albo rechot, albo próbę dodatkowego ośmieszenia ofiar, jak choćby poprzez informację służb, jakoby Sakiewicz w czasie policyjnego nalotu na własne mieszkanie miał być zastany bez spodni w obecności swojej asystentki. To klasyczny przykład uderzenia w nielubianego dziennikarza obyczajówką, bo nawet jeśli to prawda, dla meritum sprawy nie ma to żadnego znaczenia”

- pisze na łamach portalu „Gościa Niedzielnego” red. Wojciech Teister.

- „Przez dwa tygodnie zamiast wyjaśnień i sprawnego działania policji i innych służb, oglądaliśmy prawdziwy festiwal nieudolności państwa. Zatrzymano jedną osobę, która sama zresztą - jak się okazało - była ofiarą kradzieży tożsamości. Po kilkunastu dniach od pierwszych prowokacji państwo nie ustaliło sprawców fałszywych (a wielokrotnie również absurdalnych) alarmów. Być może zadania nie potraktowano z takim samym priorytetem, z jakim policja potraktowała nieodpowiedzialny i głupi wpis w mediach społecznościowych anonimowej emerytki pod adresem Jerzego Owsiaka. Starszą panią namierzono błyskawicznie, a policja była u niej już następnego dnia”

- dodaje.

Być może ta sprawa jest bardziej skomplikowana od sprawy emerytki, nie zmienia to jednak faktu, że zasadne staje się pytanie o zdolności kierowanych przez Donalda Tuska, Marcina Kierwińskiego i Tomasza Siemoniaka służb do zapewnienia bezpieczeństwa Polakom.

- „To pytanie wybrzmiało jednak jeszcze mocniej po sobotnim, siłowym wejściu do rodzinnego mieszkania prezydenta. Bo sytuacja, w której ofiarami takiej prowokacji pada rodzina głowy państwa, dowodzi daleko posuniętej niekompetencji służb zabezpieczających najważniejsze osoby w państwie”

- podkreśla autor.

Red. Teister zauważa, że „po tym, gdy widzieliśmy błyskawiczne działanie policji w znacznie mniej istotnych sprawach (jak głupi, zawierający element groźby wpis emerytki z Bydgoszczy pod adresem Jerzego Owsiaka), każdy kolejny dzień, w którym seria fałszywych alarmów powodujących siłowe interwencje w prywatnej przestrzeni życia osób z obozu opozycyjnego wobec rządu, utwierdza wizerunek państwa silnego wobec słabych, ale słabego wobec silnych”.

- „Niezdolnego do przeciwdziałania zagrożeniom bardziej skomplikowanym niż nierozważny wpis internetowy emerytki. W długiej perspektywie będzie to coraz większy problem dla koalicji rządzącej”

- stwierdza.

Zaznacza, że niezależnie od tego, czy „ktoś ze środowiska zbliżonego do rządu postanowił wykorzystać siłę państwa do nękania opozycji, ale sprawa wymknęła się spod kontroli”, czy ktoś próbuje skompromitować rządzących, „obie sytuacje nie tylko obciążają, ale wręcz kompromitują szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Marcina Kierwińskiego”.

- „Czy w związku z tym szefowi MSWiA może grozić dymisja? W działającym według standardów zachodniej demokracji państwie, byłoby to rozwiązanie naturalne i nie budzące niczyjego zdziwienia. Gdybym jednak miał zakładać się o pieniądze, obstawiłbym, że Marcinowi Kierwińśkiemu włos z głowy nie spadnie, a głos nie zadrży bardziej, niż w czasie słynnych obchodów dnia strażaka. Teraz przede wszystkim w interesie koalicji leży jak najszybsze wyjaśnienie, kto stoi za prowokacjami:

- podsumowuje.