Tym razem w rosyjskim celowniku znalazły się kraje bałtyckie. Rosyjskie MSZ zapowiedziało złożenie skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, zarzucając Litwie, Łotwie i Estonii dyskryminację ludności rosyjskojęzycznej. W tych trzech państwach, które do 1990–1991 roku wchodziły w skład ZSRR, językiem rosyjskim posługuje się od 20 do 30 procent społeczeństwa – przy czym najwyższy odsetek notuje Łotwa.

Estonia odpowiedziała natychmiast. Minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna wprost nazwał rosyjskie oskarżenia elementem szerszej kampanii dezinformacyjnej. Według niego Moskwa celowo odwraca uwagę od własnych zbrodni, naruszeń prawa międzynarodowego oraz trwającej wojny na Ukrainie. Szef estońskiej dyplomacji ostrzegł też, że działania Rosji mają na celu sianie niepewności wśród zachodnich sojuszników i podważanie poparcia dla demokratycznych instytucji. Nowa ustawa podpisana przez Putina nadaje fałszywej narracji formalne umocowanie prawne, co może oznaczać wzrost zagrożenia dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.