Prezydent Karol Nawrocki powołał wczoraj na I prezesa Sądu Najwyższego sędziego Zbigniewa Kapińskiego. Decyzja głowy państwa wywołała spore kontrowersje, a krytycznie odnieśli się do niej m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński i były szef BBN prof. Sławomir Cenckiewicz. Powodem krytyki tej decyzji jest fakt, że w 2000 roku sędzia Kapiński zasiadał w składzie sądu, który orzekł, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne.
- „Postępowanie sądowe z 2000 r. i to, co z materialem dowodowym w sprawie agenturalnej przeszłości Wałęsy uczynił skład orzekający, w którym był sędzia Zbigniew Kapiński, było złamaniem prawa (co uzasadnił później sędzia Kauba) i pogwałceniem wszelkich zasad sądowej rzetelności”
- napisał prof. Sławomir Cenckiewicz.
- „Sąd posiadał w 2000 r. dowody, by uznać Wałęsę za agenta. Miał też całość sprawy prokuratorskiej ukazującej rolę lustrowanego Wałęsy i jednego z kluczowych jego świadków w procesie lustracyjnym (Gromosław Czempiński) w akcji kradzieży dokumentów Bolka w latach 1992-94, ale je ukrył mimo protestów zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego - sędziego Kauby! A potem sąd skłamał po wielokroć w uzasadnieniu orzeczenia z 11 sierpnia 2000 r.”
- dodał.
Przypomniał, że sędzia Kapiński nie złożył wówczas zdania odrębnego.
- „Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało a Polska w 2026 r. musi mieć za pierwszego sędziego Rzeczpospolitej, kogoś kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński - jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe”
- stwierdził historyk.
Inaczej sprawę widzi red. Rafał Ziemkiewicz, który staje w obronie sędziego Kapińskiego. Publicysta przypomina o uchwalonej wówczas specjalnie na te okoliczności ustawie, która związała sędziom ręce.
- „Pamiętam ustawę, na której wtedy orzekano, bo z nią jako dziennikarz wojowałem. Sejm napisał ją – celowo – tak, że aby uznać kogoś za kłamcę lustracyjnego trzeba było mu nie tylko udowodnić że kapował, ale jeszcze, że wskutek jego kapowania ktoś poniósł szkody, co po latach było praktycznie niemożliwe (pamiętacie kazus śp Mariana Jurczyka?). IMO mając związane ręce takim prawem i nie mając dostępu do dowodów sąd musiał wtedy orzec tak a nie inaczej”
- twierdzi Ziemkiewicz.
Z opóźnieniem, bo troszkę choruję: kompletnie nie rozumiem ataku @Cenckiewicz i @RepublikaTV, z udziałem @OficjalnyJK, na Prezydenta. A skoro nie wiadomo o co chodzi, rodzą się podejrzenia o małostkowość albo polityczne gierki.
— Rafał A. Ziemkiewicz (@R_A_Ziemkiewicz) May 26, 2026
Po co nam to?
Jedynym wyartykułowanym zarzutem…
